wtorek, 7 lipca 2009

Zuzia powiedziała...

Trzymam w ręku podpaskę.
Zuzia (z zainteresowaniem) "A co to jest?"
Ja (wyjaśniająco) "Podpaska. Taka... yyy... jakby pieluszka."
Zuzia (pobłażliwie) "Mamo, ale na pieluszkę ty masz za duży tyłek!"

Co prawda to prawda. Ech.

poniedziałek, 6 lipca 2009

czwartek, 2 lipca 2009

Drobne przyjemności w życiu Matki Polki

Dzieci śpią. O cudzie.
Usiąść na kiblu bez Młodszej czepiającej się kolan z rykiem i Starszej, stojącej w drzwiach łazienki z wyciem - BEZCENNE.

Odkąd pamiętam, dziwiłam się, kiedy słyszałam, że dziecko nadało sens czyjemuś życiu. Według mnie, życie samo w sobie ma wiele sensu, a jeśli ktoś potrzebuje, żeby mu go nadawać, to cóż - współczuję i ubolewam.
Nadal tak uważam, dzieci nie mają nic wspólnego z sensem czegokolwiek.
Jednak wiele w moim życiu zmieniły. Nadały mu kierunek. Dokładnie kierunek "OD". Odkąd mam dzieci, moje życie jest nieustanną próbą ucieczki - od płaczu, brudnych pieluch, nocnych pobudek, mamo chcę lizaka, kanapkę z miodem, lizaka, mamo!, lizaka, lizaka, ciasteczko, lizaka, CHCĘĘĘĘ!, daj miiii!, nie wyjdę!, nie zrobię!, łaaaaaa!, przyjdź tu, zrobiłam kupę, mamo!, co robisz?, ja też chcę to!, mamo!, od wylanej na dywan wody/mleka/kefiru, mamo!, rozmazanego dżemu, zasikanych ubrań, mamooo!, szarpaniny na ulicy, rozmontowanego na części magnetofonu, telefonu komórkowego zardzewiałego od śliny i i tak dalej i tak dalej...
Kiedyś przeczytanie pięciu stron kiepskiej książki było czynnością nie wartą uwagi. Dziś - to luksus. Wydarzenie, które należy zaplanować sporo naprzód, i modlić się, żeby się udało.
Może właśnie w tym ludzie dostrzegają sens? Lubią być zaprzęgnięci w ten kierat, w którym dzieci organizują im każdą sekundę czasu, nie zostawiając nic na myślenie? Nie mam pojęcia.
Wiem jedynie, że sens życia czuję najlepiej, kiedy dziatki spać pójdą. Kiedy się budzą - na takie pierdoły jak sens już nie mam czasu.