Małżonek wiózł Zuzię rano do przedszkola, mieli wypadek. Samochód porządnie skasowany, oni sami ok, tylko Zu ma lekkiego siniaka na czole, bo rąbnęła głową w przednie siedzenie. Dobrze, że mnie tam nie było bo się boję pomyśleć czym takie coś skończyłoby się dla ciężarnego brzucha.
O rany, co się stało? Na pewno nic Wam nie jest?
OdpowiedzUsuńMałżonek wiózł Zuzię rano do przedszkola, mieli wypadek. Samochód porządnie skasowany, oni sami ok, tylko Zu ma lekkiego siniaka na czole, bo rąbnęła głową w przednie siedzenie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że mnie tam nie było bo się boję pomyśleć czym takie coś skończyłoby się dla ciężarnego brzucha.
OJezu!!!!!!
OdpowiedzUsuńWszyscy już w domu, jest ok, tylko Zu od czasu do czasu narzeka na głowę i na ból brzucha, najwyraźniej nieźle ją pasy przycisnęły.
OdpowiedzUsuńWspólczuję Wam bardzo. Mocno ściskam.
OdpowiedzUsuńdobrze, że skończyło się na strachu i "lekkim" poobijaniu
OdpowiedzUsuńuściski
o rany, dopiero teraz przeczytałam :(
OdpowiedzUsuńdobrze, że wszyscy cali i zdrowi... i że Ciebie tam nie było
:*