piątek, 23 września 2011

A dzisiaj...

... dzieciak uparł się mnie wykończyć. Nie działa niestety już nic. Mąż wróci w nocy. A ja z godziny na godzinę coraz bardziej się trzęsę, krzyk wwierca mi się w mózg i marzę już tylko o tym, żeby stąd wyjść.
Jeśli moje życie miałoby gdzieś przycisk "reset" to chętnie bym go teraz użyła.

6 komentarzy:

  1. Padli wszyscy... Nadal mi się ręce trzęsą. Królestwo za dżin z tonikiem... Albo zimne piffko.
    Nie dla matek karmiących jednak takie rarytasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa- jak piwa nie lubiłam, tak od dnia gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży o niczym innym nie marzę...:D
    I tak do dziś!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko .... , .... no co ja mogę napisac , że wspieram? Pierdzielić takie wsparcie , no nie? Przyjedż , weź , ponoś , nakarm , przewiń...No , jedym słowem masz prze...........ne:/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że byłoby bosko gdybym mogła sprzedać młodego pod czyjąś opiekę ;) Ale dobre słowo też jest w cenie, dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń