Z wieczornych modłów Zuzi i Ani:
- "Ojcze nasz" .... święć się imię Twoje, przyjdź KURESTWO Twoje...
- "Zdrowaś Mario".... święta Mario, matko Boża, módl sie za nami GRZECZNYMI...
- "Aniele Boży".... rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze KUPĄ MOCY...
Czy można się dziwić dzieciom, skoro ich mamusia długie lata wczesnodziecięce,w najlepszej wierze, mówiła "WYMIĘ Ojca i Syna i Ducha...."
;)
Mateo jeszcze się nie modli, ale robi inne ładne rzeczy. Położony na rodzicielskich kolanach wykonuje coś takiego:
I zwisa tak dość długo, zadowolony z życia, podziwiając świat z nietypowej perspektywy.
Położony na brzuchu unosi się wysoko na rękach i usiłuje dźwignąć kuper.
Kuper jest ciężki, ale Mat się nie zraża:)




Ewka, jak ja się uśmiałam z tych modlitw Waszych :-) :-) :-) Dzięki wielkie za tą porcję radości :-)
OdpowiedzUsuńSuper!:))) Proszę bardzo :D
OdpowiedzUsuńale akrobata!!!
OdpowiedzUsuńnieźle!
śliczny jest:)
i ale macie czysty dywan!!!
OdpowiedzUsuńOn tylko na zdjęciach taki czysty ;) Jak się po nim chodzi to chrzęści pod nogami :P
OdpowiedzUsuńheheheeh. lepsze to niż kamyki na panelach ;P po dywanie przynajmniej się nie przemieszczają tak łatwo:P
OdpowiedzUsuńO matko!!! Ja też mówiłam "wymię"!!!! :))))))))))))))
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest...