środa, 23 stycznia 2013

Ogólny zwis

Niskie ciśnienie, na zewnątrz ciemno, ponuro, zimno i śnieży (śniegu po kolana i niedługo nie da rady przejechać wózkiem), Matju chory, ząbkujący i czepliwie wyjący, pralka się psuje (boję się pomyśleć, co będzie, jak całkiem padnie) a na domiar złego tarczniki zeżarły mi moje śliczne anturium.
Niech mnie ktoś przytuli... :P


W taki dzień, gdybym była sama i nie miała dzieci, usiadłabym przed kompem i grała aż do całkowitego zresetowania mózgu. Bardzo mi tego brakuje. Wzdech.

Proszę, moja ulubiona muzyka z jednej z moich ulubionych gier :) Włączam sobie na pociechę :)



I jeszcze niezapomniane Diablo. Loff loff.

8 komentarzy:

  1. oj tam, ja przy dzieciach przeszłam kilka gier ;p
    olej system i graj:pp mąż wstaje o 2:00 w nocy grać do rana, ten to ma zdrowie....

    OdpowiedzUsuń
  2. ale dobrze, że pospałaś sobie dziś. Mnie też bierze:P

    OdpowiedzUsuń
  3. To idź jak Ci dzieci padną... Ja bym jeszcze pospała oj...

    OdpowiedzUsuń
  4. A grać sie boję, bo jak się mnie odrywa od gry to sie robię agresywna :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie umiem tak siąść i grać to dopiero jest starszne ;P
    przytulam na okoliczność dodupnego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to nie umiesz, umiesz, każden jeden umi ;)
    Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. A moje dziecko, to mnie nawet prosi, bym "zagrała w Mario". Skarb, nie?

    OdpowiedzUsuń