Wprawdzie nie klasycznych sztućców (choć na wakacjach pod namiotem zdarzało mi sie czesać widelcem;) a japońskich pałeczek, ale i tak bardzo przydatna umiejetność :P
Nawet mi się podoba, chociaż już sobie wyobrażam jaki entuzjazm wzbudzę na ulicy, wychodząc z pałeczkami we włosach ;) Jeszcze sobie jakieś kwiatki przyczepię, a co... ;)
Koczek trzyma sie mocno, wyglada dziwnie i rozczochranie, czyli tak jak lubię ;)

A gdybyś zamiast pałeczek użyła drutów? ;) czy szok będzie mniejszy? :P
OdpowiedzUsuńDruty za długie są, drapią mnie w kark :D
OdpowiedzUsuńA druty z robótką, to dopiero byłoby coś!
OdpowiedzUsuńto jest myśl: nudzisz się w autobusie, wyciągasz druty z robótką z włosów i łączysz piękne z przyjemnym i pożytecznym :D (oczywiście wysiadając znów upinasz koczek)
OdpowiedzUsuńhahahahahahaha, spróbuję szydełkiem :D
OdpowiedzUsuń