Tak przynajmniej uważają moje dzieci, z Matju na czele.
Dziś, po raz pierwszy w swoim niedługim życiu nie spał w ciągu dnia. Ani minuty. Ani sekundy. Nic. Zero czasu na regenerację dla matki. Natężenie ryków rosło w miarę narastania zmęczenia. I rośnie nadal, bo Młody ciągle nie śpi, juz 14 godzin. I wcale nie wygląda na śpiącego.
Nie mam słów na to, jak bardzo jestem zmęczona.
Z doświadczenia wiem, że moje dzieci po takim dniu wcale nie śpią lepiej w nocy. Wręcz przeciwnie, śpią płytko, niespokojnie, budzą się z płaczem i niehumanitarnie wstają bladym świtem.

A może meliskę im na noc? :D
OdpowiedzUsuńMeliska to pikuś, już neospasminę dostawali ;) Efekty raczej mierne były :D
OdpowiedzUsuńto może odkręć kurki i małego chwilę nad gazem potrzymaj, he he (to autentyk: tak robiła pewna niania, słyszałam od znajomego)
OdpowiedzUsuńgosia,lol ;d
OdpowiedzUsuńhahahahahahahahaha no to by go spacyfikowało, niewątpliwie :D
OdpowiedzUsuń