Jesień idzie, czas się zaopatrzyć w ocieplacze. Właśnie skończyłam szydełkową wełnianą chustę. Włóczka Drops Delight, melanż fioletowo - zielony, 6 motków (na frędzle zeszło prawie dwa).
Wdzięczna z wygladu i łatwa w obróbce. Wzór prościutki - same słupki. Czysta przyjemność zajętych rąk w połaczeniu ze słuchaniem radia i popijaniem wina wieczorowa porą :)

Pięęękna jest! Zazdroszczę, też bym chciała tak szydełkować, ale moja przygoda z szydełkiem skończyła się gdzieś w szkole podstawowej :)
OdpowiedzUsuńTo jest naprawdę proste i relaksujące :D
OdpowiedzUsuńta....proste....tak proste że brat musiał robić za mnie podstawówkowe szydełkowe projekty na zetpety... zazdroszczę Ci zdolności manualnych!
OdpowiedzUsuńo właśnie... za mnie mama czasem ;)
OdpowiedzUsuńhahahahahahahahah :D Zdolny brat :P
OdpowiedzUsuńJa nie mam cierpliwości do robótek manualnych i zazdroszcze wszystkim, którzy potrafią i chcą takie cuda robic ;)
OdpowiedzUsuńcierpliwości nabyłam z wiekiem ;)
OdpowiedzUsuńPodziw mój wzbudzasz, koleżanko!!!
OdpowiedzUsuńego mi spuchło od tych pochwał i w spodnie sie nie mieszczę :D
OdpowiedzUsuńO łoł... wymiatasz!!!! Jesteś moim guru!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
OdpowiedzUsuń