Misja - ugotować leczo i zrobić klopsiki na obiad.
Kroję paprykę. Matju wyje oppa opppa mniam mniam. Dostaje serek. Zjada dwie łyżeczki, resztę serka wypierdziela na podłogę i chodzi po tym. Serkowe, lepiące ślady. Sprzątnąć, umyć.
W kuchni ze 30 stopni.
Obieram i kroję pomidory. Matju, za moimi plecami, wyciąga z szuflady kilogramową paczkę yerba mate, otwiera i połowę rozsypuje. Odwracam się i widzę jak siedzi na kupie suszu i gmera w nim łyżką. Zostawić pomidory, zabezpieczyc przed ściągnięciem na podłogę, umyć ręce, posprzątać.
Obieram cukinie. Matju wyje "jajojajojajojajoooo". Rzucam warzywa, zaczynam smazyć mu jajko sadzone. Podaję, sadzam go w foteliku, idę wstawić pranie. Warzywa na leczo czekają.
Wracam z łazienki i widzę w pokoju, przy foteliku, pudełko z mąką, przywleczone z kuchni. Matju stoi przy swoim foteliku i za pomocą łyżki posypuje obficie mąką nietknięte jajko.
Dookoła leżą rozwalone ubrania, które ściągnął z suszarki. Również posypane mąką i polane wodą z butelki. Warzywa na leczo czekają. Upał straszny, chce mi się płakać, ledwie się ruszam i nie mam siły. trzeba to wszystko posprzątać.
Sprzątam. Warzywa więdną na kuchennym blacie.
Mateusz wyciąga z szafki paczkę kaszy jęczmiennej, wysypuje ją na podłogę, bierze łyżkę i zaczyna rzucać kasza jak z procy. Coraz bardziej opadają mi ręce. Zabieram go do kojca, wrzeszczy i kopie.
NIENIENIENIENIENIENIEIIIOOEEEEIIIINIEEEE!!!!!
Jestem tak wypluta, że mam, za przeproszeniem, kompletnie wyjebane na jego wrzaski. Dopiero przedpołudnie a już mogłabym iść spać. Albo iśc gdziekolwiek i nigdy nie wracać.
O tu, na przykład. To domek w Montanie. Ładny.

Olać domek w Montanie, walnij jednego głębszego!
OdpowiedzUsuńWalnij se dwa!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twoją cierpliwosc. A taką historie opowiesz kandydatce na dziewczyne Matju ;))))
OdpowiedzUsuńmusze podpowiedziec to mojej Mamie. Historii takich ma całe mnóstwo )))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńwalnij se 3 :)
OdpowiedzUsuńahahaha, Owca, dobrze gadasz, Tobie tez polać ;)
OdpowiedzUsuńNo własnie, oni dorosną a zemsta jest słodka :D
OdpowiedzUsuńNiestety ja w pracy więc nie popije :) ale naprawde wiem jak to jest, i potem sie dziwić, że rodzice alkoholicy.
OdpowiedzUsuńA jak tu na trzeźwego dać radę? No jest zajebiście ciężko.
Ja to czasami widzę wrota pańskie.
Dokładnie te same myśli mam często - "na trzeźwo nie razbieriosz" ;) Trzeba by miec cierpliwośc jak słoń.
OdpowiedzUsuńAle co ja tak narzekam, przeciez ja SIEDZĘ W DOMU :D co w tym trudnego i stresującego? ;)
OdpowiedzUsuńA Matju własnie w lazience wylewa zawartość opakowań z kosmetykami do kibla.
Wiesz sama dobrze co oznacza owe SIEDZENIE W DOMU, więc nie wywołuj wilka z lasu :)
OdpowiedzUsuńzreszta każda z nas wiec co to SIEDZENIE W DOMU znaczy :) I nawet kazdy facet to pojmuje jak owy dzien POSIEDZI W DOMU. I to jest zajebiste uczucie, jak wracam a chłop padnięty ledwo daje rade z małą.
OdpowiedzUsuńLOL tak :D To jest bardzo pedagogiczne tak zostawić potomstwo ze sprawcą ;) Potem juz nie ma egzystencjalnych pytan w rodzaju "a co ty robisz przez caly dzień" ;)
OdpowiedzUsuńU mnie już dawno te pytania się skończyły, ale był czas, zwłaszcza na początku, kiedy myslalam, że ogarnę sama ten cyrk. Niestety sie przeliczyłam. Tak czy owak dziś tych pytań nie ma.
OdpowiedzUsuńZa to jest błędny wzrok chłopa szukającego ucieczki jak tylko uchylą się drzwii :)
hahahahahahahahahahaha LOVE IT :D
OdpowiedzUsuńi tak ma byc, przynajmniej jakas sprawiedliwość :D
A MAtju własnie utopił w kiblu mapę Karkonoszy oraz plan Sopotu, które znalazł w pudełku na półce. Oprócz tego wyczerpal wode z kibla kubeczkiem, zdjął kostke sedesową i w tej wodzie rozmoczył i zrobil se pianę do zabawy. Ponadto wrzucił do dzbanka z woda zawartość czterech opakowań herbaty i przysypał pół kilograma płatków owsianych.
Boję się wyjrzeć z pokoju, chłopina ma jakiś straszny ciąg eksploracyjny dzisiaj :D
skąd on to wszytsko wyjmuje? nie macie zabezpieczenia na szafki?
OdpowiedzUsuńNa jedną mieliśmy, ale radzi sobie z zabezpieczeniami ;) więc reszta jest niezabezpieczona, po kiego wiercić i się męczyc z zakladaniem, jak i tak to nic nie daje. :)
OdpowiedzUsuńPrzeczekac trzeba.
Poza tym u nas niestety jest dużo rzeczy, ja bym polowe wywaliła, ale mąż wpada w szał na samą propozycję, więc już tego tematu nie podnosze ;)
no ale zrobiłaś w końcu to leczo czy nie;)
OdpowiedzUsuńZrobiłam :D Wsadziłam dzieciaka do kojca, darł się jak zarzynane prosię, ale zrobiłam leczo i nawet klopsiki zrobiłam :D
OdpowiedzUsuńDobre wszystko wyszło :D
A Matju wypluł...