Piękna pora roku. Sprzyjająca refleksji, która, jednakowoż, w przypadku osób podatnych na obniżenie nastroju, szybko ewoluuje w depresję.
Jesień to czas na comfort food czyli jedzenie-pocieszacz. Bo kiedy nic nie ma sensu a jedynym pewnikiem jest śmierć i podatki, nikt cie nie kocha, dzieci się drą, głowa boli i jest smutno, samotnie oraz zimno a nowa seria American Horror Story zaczyna się dopiero za tydzień, to się przynajmniej uczciwie najedz. O zwis brzuszny będziemy się martwić później.
Pierwsze danie.
Drugie danie.
Trzecie danie.
Czwarte danie.
Deser.
Więcej deseru.
All you can eat.
Odcinając wszelkie myśli, idę do kuchni.

Ewa, uwielbiam wszystko, oprócz tych cynamonowych rolsów. Coś wisi w powietrzu. Cały dzien chodze w pizamie nieuczesana i krzycze na moją rodzine ;))) Nic mi sie nie chce
OdpowiedzUsuńJesień ;)
OdpowiedzUsuńJeeeeeeesc!!!!!
OdpowiedzUsuńGośka, przyjeżdżaj, są dwie blachy cynamonowych bułek z kokosem :)
OdpowiedzUsuń