piątek, 6 września 2013

Transformacja

Kluś zmienia się z wrzeszczącego monstrum w przesłodkiego dzidziusia. Nie wyje już godzinami, jest samowystarczalny rozrywkowo.
Mówi do mnie "mamuciu". Kiedy coś przeskrobie  i widzi, że się złoszczę, mówi "siasiam mamuciu" (przepraszam mamusiu), przytula się i daje mi buziaka. Co, oczywiście rozmiękcza mnie kompletnie ;)
Kiedy chce gdzieś iść, ciągnie mnie za rękę i woła "oci mamuciu!" (chodź mamusiu).
Podając jakis przedmiot, mówi "ploś badzo" (proszę bardzo).
Sam je, wprawdzie jeszcze nie umie się ubrać, ale rozbieranie idzie mu całkiem sprawnie ;) Jest pogodny, bystry i chętnie się uczy.
Żeby nie było zbyt sielankowo - nadal ma własne zdanie i jeśli czegoś chce, potrafi się upierać tak, że ściany drżą ;)
Uwielbia jeździć samochodem. I bawić się swoimi autkami, których ma chyba ze sto.
Fajny jest mój mały chłopczyk :)


8 komentarzy:

  1. Brawo Matju !!!!!! Jest przesłodki ;) No i jak każdy Lew ma swoje zdanie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Słudziutka bestyjka!
    powiedz mi tylko, czemu oni w tym wieku tacy słodcy a potem zapominają o tym "plosie, psieplasiam"?

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo jest fajny ten Twoj syn. bardzo. a to co napisalas daje mi nadzieje na lepsze jutro :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No, fajny jest. I wcale nie taki traumatyczny jak moglby byc. :) I only have good memories of him.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najwyraźniej proces uczlowieczania już trwał :)

    OdpowiedzUsuń