Po raz pierwszy od trzech tygodni, a może czterech, nie pomnę, dzieci udały się do placówek edukacyjno-wychowawczych. Odprowadziłam, a, wracając, snułam piękne wizje jak to położę się spać, albo usiądę i będę się w CISZY gapić w ścianę. Przez co najmniej godzinkę. O taaak, będzie cudownie, będzie pięknie.
Weszłam do domu, rozejrzałam się świeżym okiem, westchnęłam, podwinęłam rękawy... i spędziłam następne 6 godzin na zbieraniu śmieci, zmywaniu soku i serka z paneli, wydłubywaniu resztek cukierków spod kanapy, układaniu zabawek i wykrywaniu kawałków kanapek, powciskanych, Bóg jeden wie czemu, w różne ciemne kąty. I tak dalej.
Czas na Czas. Czas Dla Siebie. To znaczy, te 25 minut, które spędzę na oglądaniu Saturday Night Live na jutubie. Uważam, że proporcja sprzątania do ogladania powinna byc odwrotna, ale poczucie obowiązku gryzło mnie w kostki i warczało, więc jest jak jest.
Obśmiechłam się przy tym :D
A co najlepsze facet to w takiej sytuacji uwali się przed tv i leży. Nic go nie ruszy, nawet uwierająca zeschnięta kanapka.
OdpowiedzUsuńsorry za 3xpowtorke
OdpowiedzUsuńSpoko, wycięłam :)
OdpowiedzUsuńTak, musze się zgodzić, męskie podejście bywa nieco hmmm, luźniejsze ;)
Ewa, ja dzieki Tobie zagoniłam mężczyzne do sprzątania :) Twoja rada na latające po domu koty: niech leżą, ignoruj je. Tak też uczyniłam i po 4 tygodniach niesprzątania męzczyzna zauważył koty i pomógł mi sprzątać :) ps. akcja miała miejsce gdzieś 9 lat temu :)))
OdpowiedzUsuńmezczyznom bałagan nie przeszkadza. Kiedy ja zostaję w z Teo w domu, to staram się poukładac bałagan. Kiedy Teo zostaje ze swoim Tatą, to bałagan lezy sobie na swoim miejscu i czeka na mnie
OdpowiedzUsuńWiesz, niektórym przeszkadza, ale nie na tyle, żeby samemu sprzątnąć ;)
OdpowiedzUsuńNie narzekam, mój mąż nie domaga się porządku na szczęście i wymagan za wielkich nie ma :)
Moj też nie wymaga, tylko ja zbyt dużo wymagam od siebie, to moj problem :)
OdpowiedzUsuńA to faktycznie problem.
OdpowiedzUsuńJa sama po sobie się niczego specjalnego nie spodziewam, więc i oczekiwania mam niewielkie ;)
Oj, muszę was zmartwić. Nie każdy facet. Mój jak widzi bajzel to:
OdpowiedzUsuńa. bierze się sam za sprzątanie
b. opieprza żonę za "burdel"
c. opieprza dzieci za "burdel"
d. zarządza ogólnorodzinne sprzątanie
wersja do wyboru w zależności od humoru i sił ;)
Mnie tez niesamowicie ciśnie bajzel robiony przez dzieci w domu. I nie usiądę do swoich zajęć dopóki przynajmniej w zarysie dom nie przypomina sprzątniętego. W przeciwnym wypadku nie mogę się do końca wyluzować. jedyny wyjątek to powalająca choroba, ale wtedy to mi zwisa nawet to, że mam dzieci ;)
Mam problem ze soba, bo oczekuje od siebie zbyt wiele, a od innych niczego nie oczekuje, :) Kajka, gdzie ty znalazlas taki model ?
OdpowiedzUsuńMam problem ze soba, bo oczekuje od siebie zbyt wiele, a od innych niczego nie oczekuje, :) Kajka, gdzie ty znalazlas taki model ?
OdpowiedzUsuńNajlepiej od nikogo niczego nie oczekiwać to sie człowiek nie rozczaruje ;)
OdpowiedzUsuńswieta prawda,
OdpowiedzUsuń