"Pracujesz z domu? Jejku, jak ci fajnie, możesz się zajmować dziećmi." (Ekhem, khem... yyy... nie wiem co powiedzieć...)
"Pracujesz z domu? To dlaczego masz taki bałagan?" (Bo pracuję, Sherlocku.)
"Pracujesz z domu przecież, to co ci szkodzi wyskoczyć po te zakupy".(Czemu ty nie wyjdziesz ze swojej pracy i nie skoczysz po zakupy? W przeciwnieństwie do twojej, moja praca nie wykonuje się częściowo sama.)
"Pracujesz z domu, to możesz ich odebrać wcześniej." (Co zabierze mi minimum półtorej godziny przeznaczonej na pracę, a potem bedę nadrabiać w nocy. Dzięki.)
"Pracuje pani z domu, może pani przecież dopilnować, żeby .... było zrobione." (Gdzie moja siekiera...)
"Jak to nie ma pani czasu, na litośc boską, przecież pracuje pani z domu!" (Siekiera nie wystarczy, tu potrzeba czołgu. Umrzyj.)
i dlatego przestałam pracować w domu :(
OdpowiedzUsuńMnie się kiedys zdawało że to takie super wyjscie - pracować w domu. Życie mnie przeszkoliło ;)
OdpowiedzUsuńCzasami jest spoko pracowac z domu bo nie trzeba sie ubierac, malowac itp, ale fakt naprawde to sztuka, bo listonosz, bo pranie, bo telefony itp....i wcale nie jest lepiej.
OdpowiedzUsuńI tak muszę sie ubrać, żeby dzieci poodprowadzać :) Ale malowac się nie trzeba, to fakt :) No i mozna chodzić w dresie i na bosaka ;) To jest ogromny plus.
OdpowiedzUsuńWstaw "pracujesz na swoim" i dodaj resztę - to samo. Najbardziej boli z ust teściowej, która wyjątkowo pobłażliwie traktuje moją pracę i uważa, że ja mogę być dyspozycyjna, a mój mąż nie.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że to samo, przecież wiekszość projektów robisz w domu siedząc po nocach.
OdpowiedzUsuńNo bo jestem dyspozycyjna :(
OdpowiedzUsuń