Wychodzimy rano do przedszkola. Temperatura -3. Wszystko pokryte szronem, skrzącym się w słońcu.
Matju aż westchnął z zachwytu. Rozejrzał się i zawołał: patrz mamo! BROKAT! WSZĘDZIE BROKAT!
A na fejsiku powitało mnie takie zdjęcie:
Zima bywa zachwycająca.

brokat :)) mi się mniej romantycznie kojarzy z rymowanką "białe gówno pada równo"
OdpowiedzUsuńPS Twoje cholerne brownie ( a raczej 5 razy brownie w ciągu ostatnich 2 tyg) kosztowało mnie już 2 kg :P muszę przestać!!! aaa!!!
hahahahaha! Białe gówno lol
OdpowiedzUsuńNie możesz przestać! Musisz jeść, przecież karmisz :P Trzeba duuuzo jeść żeby miec duuuzo siły :P Zrób sobie brownie :D
Ja też se zrobię, a co! Zjadłam już paczkę kotletów sojowych na wczesny obiad, należy mi się deserek.
Obżartuchy, idę po ptasie mleczko. Jestem za leniwa na robienie samodzielnie papu.
OdpowiedzUsuńKajka, ale to się robi tyle, ile zajmuje wsypanie składników do miski :) no i 30 sekund w mikrofali- rozpuszczanie masła.
OdpowiedzUsuńDo it!! bądź gruba razem z nami ;)))
Zjadłam całą porcję. Czekolada wylewa mi się uszami :D
OdpowiedzUsuńjaki przepis na brownnie? dawaj!
OdpowiedzUsuńna blogu gdzieś wisi :D
OdpowiedzUsuń