Matju jest w domu, od tygodnia nie chodzi do przedszkola.
Siadam do pracy.
"...kompleksowy montaż konstrukcji systemowych ścian i sufitów..."
- Mamaaa, kupisz mi Playdoh?
- Tak! Ale teraz bądź cicho, muszę pracować.
"kompleksowy montaż konstrukcji systemo..."
- Mamaaaa, nie lubię tej kanapki, zrób mi jajecznicęęęęę.
Wstaję i robię jajecznicę, przecież musi coś zjeść, a jak mu nie zrobię to nie zamilknie.
"kompleksowy montaż konstrukcji systemowych..."
- Mamaaa, przełącz na inny prograaam!
Synu przełącz sobie sam, ja muszę tu skończyć, bądź cicho.
"kompleksowy..."
- Mamaaa, ja chcę hokejeeee!
"kompleksowy montaż..."
- Mamaaaa, czy są jeszcze naklejkiii?
"kom..."
- Mamaaaa, chcę iśc na plac zabaw! Chcę iiiiśććććć [ryk]
- Nie, teraz nie możemy, ja pracuję a ty jestes chory.
"kompleksowy montaż kon..."
- Mamaaaaa, a kupisz mi spajdermena?
- Tak, kupię ci co chcesz, tylko zamilknij bo muszę to skończyć!
"kompleksowy montaż konstrukcji syst..."
- Mamaaaaaa, chce na opaaaa!!!
"kompleksowy montaż..."
- Mamaaaaaa...!!!!!
"kompleksowy..."
- Mamaaaaaaaa...!!!!!
"kom..."
- Mamaaaaaa!!!!!
Z grubsza tak to wyglada. Po kilku godzinach jestem psychicznym wrakiem, a po powrocie dziewczyn ze szkoły, kiedy "mamaaa!!!" mnoży się razy trzy oraz dochodzą wrzaski tłukących się Ani i Matju, nader często myślę o ucieczce. I o spaniu. Stracić przytomność albo być gdzie indziej. W karaibskim hotelu dla singli. W drewnianej chacie w Bieszczadach. W namiocie na Mazurach. W samolocie do Australii. Ratunku.
Stoję w kuchni i obieram ziemniaki na obiad. Kiedy tylko odwrócę sie do Matju plecami, on z radosnym rechotem usiłuje mi wbić w tyłek plastikowy zabawkowy nóż.Zabieram narzędzie. Za chwilę przychodzi z kolejnym (ile na litość boską mamy w domu plastikowych zabawkowych noży???). Zabieram i ten. Wraca z drewnianym młotkiem. Zabieram młotek, wszystko kładę wysoko na półce w przedpokoju. Wracam do kuchni, trzeba przygotować obiad w miarę szybko.
JEBUT! Koszmarny łomot. Obieraczka wypada mi z ręki. ŁAAAAA ŁAAAAAAA! Wycie.
Idę sprawdzić co się stało.
Matju zapragnąl odzyskac swoje utensylia. Koło regału w przedpokoju ustawił przyciągnięte z pokoju obok krzesło komputerowe (na kółkach), na nim ustawił plastikowy stołek. Wspiął się na to i spadł.
Już nie ryczy, ale nie wygląda jakby się czegoś nauczył, prawdopodobnie zrobi to drugi raz bez chwili namysłu.

Taaaa, skąd to znam. Kasa by się przydala, ale czasami to nie warto jak się własnie pomysli o tych plastikowych nożach...;/
OdpowiedzUsuńPróbował mi tym nożem plastikowym odpiłować głowę dzisiaj ;)
OdpowiedzUsuńPrzez chwilę żałowałam, że ten nóż taki tępy, moje problemy skończyłyby się definitywnie ;)
Czegoklwiek nie piszesz, robisz to przepoetycko. Ps. U nas konstrukcje krzeselkowe sa co chwile. Mam zaufanie, bo to przeciez indianskie dzuecko jest, ale z tylu glowy obawa...
OdpowiedzUsuńdzięki :D
OdpowiedzUsuńNie martw się, nie powinno Teosiowi się nic stać, gdyby dzieci były tak łatwo uszkadzalne to Matju już by nie żył ;)