Before I die...
Challenge accepted :D
W niedzielę o 12.20 biorę Kluska pod pachę i pakuję tyłek do samolotu. Kierunek: Toronto :))) Dzięki uprzejmości Najlepszej Przyjaciółki oraz wyrozumiałości jej Małżonka przez 10 dni będę oddychać świeżym kanadyjskim powietrzem :P
Na usta ciśnie mi się ukochany cytacik z Matrixa: "Buckle up Dorothy coz Kansas is going BYE BYE..." :PPP

Aaaaleeee Wam się szykuujee:D
OdpowiedzUsuńOj będzie się działooooo :D
OdpowiedzUsuńO wow! Jak fajnie!!!! Oj, moze wreszcie choc w jednej trzeciej wypoczniesz???
OdpowiedzUsuńI pan prezes tez w delegacji... znaczy sie, ze juz ma paszporcik, nie.
Fly, fly...
Pozdrawiam!
o shit
OdpowiedzUsuńale mi zrobiłaś :p
weź tam sprawdź czy nie potrzebują małżeństwa z dwójką dzieci do rąbania drewna ;p
OdpowiedzUsuńSuper, bardzo się cieszę razem z Tobą!
OdpowiedzUsuńŻyczę wspaniałego odpoczynku i przywieź ze sobą po powrocie duży uśmiech!! Będziesz blogować from Canada?
OdpowiedzUsuńDzięki wszystkim :))))
OdpowiedzUsuńGosia, w kolejce do rąbania drewna czy dowolnej innej pracy to ja się pierwsza ustawiam :P Ale spoko, stoicie tuż za mną :PPP
Prezes zaposiadł paszport biometryczny, mam nadzieję że nie będzie problemów... Mam schizę że nas Kanadole zawrócą na lotnisku z jakiegoś dziwnego powodu...
Blogować mam szczery zamiar, ale z zamiarami to różnie bywa ;)))
To ja poproszę w takim razie jakieś zdjecia pobytowe zagramaniczne:D MAtko , najdalej zagramanicą była w Pradze:DDDD Oddychaj pełna piersią :D A kto Ciebei zastąpi w domu???? Czy ktoś ogarnie to wszystko?
OdpowiedzUsuńTo, co będzie się działo w domu to już nie moje zmartwienie :P
OdpowiedzUsuńNa posterunku zostaje mąż, na głowie będzie miał dwoje dziecióf i remont :D. Na szczęście przyjedzie też moja mama :)
Fotki będą, poprzednim razem mało robiłam bo byłam w ciąży i w okołopodróżnym szoku, ale teraz to się ogarnę, no...
nie. lubie. cie.
OdpowiedzUsuńserio.
jak mozesz mi to robic???? :((((((((
ja tesz chce :(
Rzuf sorryyyyyy... Zabrałabym Cię ze sobą w walizce gdybym mogła :) Pocieszam Cię, że nie jadę na zwiedzanie, zamierzam się stacjonarnie zabunkrować w przyjaznym domu i delektować ciszą i spokojem (z pominięciem Kluska) ;)
OdpowiedzUsuńTo jest jedyny promyczek radości w moim lekko skomplikowanym życiu ;)
A wiesz jak JA zazdroszczę tym co tam mieszkają? Aże mię skręca, serio serio... Taki miły, piękny, spokojny kraj.
no ja własnie mam coś z mózgiem. ciągnie mnie na północ. kanada, alaska, islandia, skandynawia... coś w tym jest.
OdpowiedzUsuńupajaj się. nie waż mi się wracać póki nie odpoczniesz! :******
Mam tak samo :) Obsesja na punkcie Norwegii ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :****
No to przyjezdzaj wreszcie, a nie tylko gadasz! :P Czas sie spakowac, Kluska do klateczki i dupsko do samolotu! No juz!
OdpowiedzUsuńLOL najchętniej już bym zamieszkała na lotnisku :P
OdpowiedzUsuńbloguj, bo ja bez Twoich postów nie mogę żyć
OdpowiedzUsuńtzn mogę, ale nie chcę:)
OdpowiedzUsuńAaaa, czuję się przytulona, DZIĘKI!!! :D
OdpowiedzUsuń:****
Dziewczyny, jak chcecie, to wszystkie przyjezdzajcie. Kanada jest nudna, tubylcy nienormalnie przyjazni, az normalny Polak nie wie, co z tym robic. Zakoszaruje sie was w piwnicy, nad Niagare wywiezie. Tylko wszystkie potomstwa nie przywozcie jak Ewa, bo mi sie malzonek juz calkiem sploszy.
OdpowiedzUsuńLOL :))) Martusia nie kus, bo za pare dni znajdziesz miasteczko namiotowe na swoim backyardzie :P
OdpowiedzUsuń