piątek, 24 lutego 2012

Mam marzenie...

... niespełnialne. Bardzo bym chciała pójść do kina.

13 komentarzy:

  1. łączę się

    i broń boże na seans z dziećmi

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga, ja ostatnio złapałam się na tym, że wprost marzyłam o mopie do ścierania podłogi... zmienia nam się perspektywa przy dzieciach, nie ma co ukrywac :)pozdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przyznam się na czym byłam ostatnio ;) , ale było to baaaaaaaardzo dawno temu :DD . Ale ja jakos nie odczuwam potrzeby , więc inna sprawa:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na coś ze strzelaniem i mordowaniem :) Może być o wojownikach z przyszłości LOL :P

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja chcę iść na RZEŹ!

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, dzieci odmieniają spojrzenie na życie. Najprostsze rzeczy potrafią nabrać niebagatelnego znaczenia...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kino!
    O ba....
    za moich czasów to jeszcze było nieme!
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Małgorzatko , a skąd Ty wiesz:DDDDDDDDDDD
    Trafiłąś w dziesiątk e:)))
    Ale byąłm na nim trzy razy ... :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A jakby odciągnąć mleko i zostawić z kimś dzieci??? :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ból jest taki, że ja nie mogę odciągać mleka, a sztucznego Mat nie chce, już próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń