Jak to jest, że przepraszam za milion błahych rzeczy i tych, na które nie mam większego wpływu, a niemal NIGDY nie czuję się winna, kiedy naprawdę powinnam? Ot, paradoks.
To jeszcze dorzucę myśl przewodnią na ten weekend. Chyba już było, ale muszę sobie często powtarzać, żeby dobrze zapamiętać:


Tip of the day mnie powala :) obawiam się tylko, czy pojemność pęcherza wystarczy na te wszystkie problemy do olania :)
OdpowiedzUsuńOoooooo , chociaz po komentarzu Pauliny nie musze tłumacza szukać :D Jestem cieńka w angileskim , że nawet widząc napis , nie próbuje myśleć nad tym co oznacza ... ale alkohol jak widzę :))).... Ale tak , tatuażyk nieee , bo karmisz , więc olać problemów też nie da rady ... dobrze , że ja nei karmię ... chmiellll :)))
OdpowiedzUsuńAno, musimy dużo pić, żeby starczyło na wszystko co olane być musi ;)
OdpowiedzUsuńAaaa, Delfina, łyknij jedno pifko i za mnie :PP
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńoglądałam ostatnio jakiś program, w którym było, że Ormianki bodajże piją normalne piwo szklanka dziennie na laktację :D
OdpowiedzUsuńhm hm
tzn bodajże Ormianki :p
OdpowiedzUsuńUważam, że to znakomity pomysł! :P Piwo albo winko. Czerwone. Mniam.
OdpowiedzUsuń