sobota, 20 października 2012

...

Tak sobie myślę... Od wczoraj boli mnie serce. I to coraz bardziej. W sensie zupełnie niemetaforycznym. Boli i mam trudności z oddychaniem. Może lata życia w strachu, wszystkie nerwy, nieszczęścia i inne przypadłości wreszcie zrobią swoje i spektakularnie zejdę na zawał? ;)






Nie ma to jak dobra porcja świeżego emo od rana.

8 komentarzy:

  1. osz kurka...
    Moze po prostu do lekarzu? Hm?

    OdpowiedzUsuń
  2. moze by tak do lekarzu? Co?

    Dobre emo nie jest złe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. E, jeszcze mi lekarz powie, że jestem zdrowa i nie ma na co liczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. przypuszczam, że to nerwobóle, ale wzięłabyś się może przeszła do jakiegoś fachura co? tak choćby po to, żeby usłyszeć, że Ci nic nie jest. jak potrzebujesz powodu, to zrób to dla mnie :*

    a mnie mówią zawsze, że to to: http://www.emedicinehealth.com/costochondritis/article_em.htm

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasia, mnie się dzieją różne rzeczy niedobre, jakbym z każdym piknięciem leciała do lekarza to 3/4 życia spędziłabym w kolejkach w przychodni... Ale przy okazji następnej wizyty u lekarza poproszę o skierowanie do kardiologa. Za jakieś 8 miesięcy powinnam się załapać, zważywszy na kolejki.

    OdpowiedzUsuń
  6. z każdym piknięciem to nie, ale pikawa to ważny organ jednak ;)może by Ci chociaż ekg zrobili tak dla spokoju ducha, może rodzinny wypisze Ci skierowanie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabyś ;) Nie ma tak dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uhmmm... prędzej katastrofa 2012 przyczyni się do rychłej śmierci, niż sercowe dolegliwości ;) No, ale każdy czasem ponarzekać na swój stan zdrowia musi.

    OdpowiedzUsuń