wtorek, 23 kwietnia 2013

Nosz...

Było mi za dobrze. Dziś syn postanowił przypomnieć, kto tu rządzi i gdzie jest matki miejsce. Drze się, wyje i wrzeszczy non stop, i nie, to nie jest przenośnia. Już ma chrypkę od krzyku.
A mnie trzęsie ze złości. Na niego i ogólnie na wszystko.



2 komentarze:

  1. dzięki.
    Kurczę, już zapomniałam jak to jest, nie musiec sie użerać z małym wyjcem. Jak wyjce podrosną to bedzie przemiła odmiana.

    OdpowiedzUsuń