czwartek, 23 maja 2013

Niebo w gębie

Cinnamon rolls czyli zwijane bułencje z cynamonem i cukrem. Omnomnom, zjem każdą ilość o dowolnej porze. Zakochałam się w tym wynalazku natychmiast, kiedy Best Friend nakarmiła mnie taką bułą w Kanadzie.
Oto ów podniosły moment, uwieczniony dla potomności (7 kilo temu, byłam szczupła i wiotka, ach):



Od niedawna w Polsce działa Cinnabon, jedna z bardziej znanych amerykańskich sieci ciastkosprzedajnych, od nich własnie pochodziło cudo, które zawładnęło moim sercem i żołądkiem. Tyle, że są na razie tylko w Katowicach... Więc jak, kobito, masz ciśnienie na bułę, to albo zasuwaj do Katowic albo se upiecz. Więc se upiekłam.
Przepis znalazłam tutaj.
Zrobiłam same bułki, bez tej pysznej wierzchniej polewy, bo i tak mąż skrytykował mnie zimno i surowo za wypiekanie słodkości w porze kolacyjnej (=niezdrowe i tuczące). Ale bułkę owszem, zjadł ;)

Ciasto drożdżowe wyszło idealnie, rosło jak głupie, w pewnym momencie uciekło mi z miski ;)
Tak wyglądały bułcie w fazie drugiego wyrastania (niezbyt równe, ale co tam, taki urok domowych wypieków, prawdaż;) ):



Tak siedziały w piekarniku:

A wyszły tak:


Zjadłam trzy i tylko zdrowy rozsądek powstrzymał mnie przed dalszą konsumpcją ;)



14 komentarzy:

  1. pokaż się teraz :P
    7kg to i tak nie widać.
    jak ja porównuję zdjęcia sprzed odchudzania i po to pytam się siebie po co mi to było;p teraz człek więcej zmartwień ma a różnica niewielka.
    omomommm zjadłabym takie, u nas można kupić w cukierni, Tomek je uwielbia;PP

    OdpowiedzUsuń
  2. a jednak jak spojrzałam na przepis to inne tutaj sprzedają :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcięło mi komenta O.o I jeszcze pisze, że sama usunełam O.o
    Ale nic madrego nie napisałam, więc nie szkodzi LOL

    Nastepnym razem upiekę i zrobię z lukrem. I zeżrę cała blachę, o.

    OdpowiedzUsuń
  4. A 7 kilo to sporo... W pasie ze cztery centymetry na plus, juz się nic nie dopina na mnie ;)
    Cóż, może w tej sytuacji wpierdzielanie drożdżówek nie jest najmądrzejsze, ale raz się żyje, życie bywa trudne i nie nalezy go uprzykrzać jeszcze bardziej :P
    Przezornie wyciągnęłam z piwnicy zapas ciuchów w rozmiarze na słonia. I mam wszystko gdzieś :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od dawna mam ochotę na takie ciacha, ale wciąż nie mam czasu aby je upiec :-o

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też je uwielbiam, moim zdaniem całkiem niezłe mają w Starbucksie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie łatwiej upiec bułki w domu niż jechać z dziećmi do najbliższego starbucksa ;)
    I Cinnabon jednak lepszy IMO. Te w starbaksie, których miałam okazję próbować były jakieś takie chude, suche i twarde. Może mialam pecha

    OdpowiedzUsuń
  8. To teraz maupiszonico przetłumacz, bo pysznie wyglądają, ale po inszemu nic nie wypiekę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.kwestiasmaku.com/domowa_piekarnia/buleczki_cynamonowe_z_zurawina/przepis.html

    OdpowiedzUsuń
  10. tu jest podobny przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. to jest proste - robisz ciasto drożdżowe, rozwałkowujesz na kwadrat, smarujesz roztopionym masłem i posypujesz mieszanką brązowego cukru i cynamonu, zwijasz, kroisz na grube plastry i pieczesz w 200 stopniach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No weź, głodna jestem, litości!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. przyjeżdżaj! nakarmię Cię bułą! :D

    OdpowiedzUsuń