Najwyraźniej przedszkolne dyskusje o uczuciach bardzo zapadły w Mateuszową pamięć, bo chodzi teraz po domu i powtarza: "cio to miłoć? cio to miłoć?" "Cio to miłoć brum bruma?" Wzruszające jest jego przywiązanie do samochodów ;)
Ania dowiedziała się od siostry, że nie ma Świętego Mikołaja. Była zdegustowana.
"Mamo, no jak to, to jak ja mam mówić, że rodzice mi te prezenty kupili??! To przecież tak GŁUPIO..."
Ania jest bardzo logiczna :) Matju prawdziwy facet, kocha brumy ;) Fajnie, że w przedszkolu mowi się o takich uczuciach jak miłość. budujące jest to.
OdpowiedzUsuńu nas wychodzi za raz rywalizacja ;) Dziecko srodkowe mowi mi: kocham cie mamo - co najmlodzsze przebija: kofam badzo ;)
OdpowiedzUsuńhahaha :D
OdpowiedzUsuńoomg.już się dowiedziała? to po co ja Heli ściemniam :P
OdpowiedzUsuńa ona wierzy? :D LOL
OdpowiedzUsuń