Obudziłam się przypadkiem o drugiej, ze znajomym nerwowym supłem zaciśniętym w żołądku. Paradoksalnie ten dziki wicher za oknem szybko mnie uspokoił.
Dzieci natomiast nie są zachwycone. Ania piszczała po drodze do przedszkola, trzymając się za czapkę, a Matju odwrócił się w wózku tyłem do kierunku jazdy, wcisnął buzię w oparcie i tak jechał z wypiętym tyłkiem ;)
W przedszkolu dziś będzie prawdziwy Mikołaj. Ciekawa jestem jak bardzo Mat się wystraszy ;)
Dzieciaki dostały w domu jedynie drobiazgi - Zu liczydło, Ania czapkę i fartuch kucharski, Matju samochodzik. Do tego po kinder jajku i małe czekoladki. Przeraża mnie ilość prezentów, którymi zalewa się dzieci przy każdej okazji. Potem w szkole/przedszkolu jest licytacja - kto co dostał. Nie wiem, czy dobrze robię, wykluczając moje dzieci z tej konkurencji, ale nie mam wielkiego wyboru - nie bardzo nas stać, żeby stanąć do wyścigu.
Z jednej strony chciałabym im kupić wszystko o czym zamarzą, z drugiej wiem, że to nie jest ani możliwe, ani właściwe. Ale sama pamiętam gorzkie upokorzenie, kiedy kolejny rok, jako jedyna z całej klasy nie miałam magnetofonu, walkmana ani prawdziwych amerykanskich dżinsów. Chujowo jest być biednym, zaprawdę powiadam wam.
Na szczęście, teraz nie jest tak źle.

No to fajrant do 14.00? czy na mopie ?:)
OdpowiedzUsuńTaa.. pamiętam swoje rozczarowanie z dzieciństwa, gdy na mikołaja dostałam 'tylko' słodycze ;) Tymczasem mojemu synowi babcia kupuje prezenty bez okazji na kilka dni przed mikołajem, a potem się dziwi, że już nie mam pomysłów co mogłaby mu dać gdy okazja JEST. Problem też w tym, że dostając prezenty często i bez okazji Młody kompletnie nie umie się z nich cieszyć :(
OdpowiedzUsuńFajrant :D Pierdziele mopa, jutro się posprząta ;) Wczoraj i przedwczoraj zasuwałam jak maly parowozik, teraz mogę se odpocząć.
OdpowiedzUsuń:D
Paulina, no właśnie. Jak za duzo prezentów to potem sie robi postawa roszczeniowa... :/
OdpowiedzUsuńwczoraj kiedy wracałyśmy ze szkoły Zuzia wpadła w histerię, bo Ania napisala w liście do mikołaja 3 prezenty a Zuzia tylko dwa i jak to, ona dostanie MNIEj. Szlochała mi całą droge, dopóki nie zasugerowałam, żeby napisala jeszcze jeden list i może coś się da załatwić.
I wytłumaczyłam, że bardzo bym, chciała jej kupić i jacht lego Friends i domek Oliwii i tego zafajdanego pieska Ralfi, ale nie mogę bo nie mam pieniędzy. Jakoś to łyknęła.
Podobno zdrowa frustracja jest konieczna do prawidlowego rozwoju psychiki dziecka ;)
To prawda, ale wytłumacz to babci :D
OdpowiedzUsuńMojej kolezance syn lat 4 powiedzial, ze jesli nie ma pieniedzy, to musi isc do maszyny, taaak, maszyny same produkuja dowolne ilosci pieniedzy :) na szcesie w tym roku mikolaj nie musi do nas przychodzic :) a dzieci w przedszkolu i szkole sa okrutne, a ja dostalam to i to, a ty nieeee
OdpowiedzUsuńa dajcież spokój z tym :D ja się cieszę jak głupia tymi koniami Pony ^^
OdpowiedzUsuń