Ten niezręczny moment... kiedy twój mąż przychodzi z telefonem i, uśmiechając się wieloznacznie, pokazuje ci, nakręcony ciemną nocą, tajemniczy filmik, z którego rozlegają się przerażające odgłosy.
Ten jeszcze bardziej niezręczny moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że te odgłosy to twoje chrapanie...
;)
Czas zapisać się na dawno odkładaną operację prostowania przegrody nosowej :)

Dobrze, że do sieci nie wrzucił :D
OdpowiedzUsuńLOL no, fakt... Dobry mąż, ludzki pan ;)
OdpowiedzUsuńCiesz się, że nie jesteś celebrytką, mógłby zamieścić na pudelku, czy innym pomponiku :))))
OdpowiedzUsuńChciałam tylko powiedzieć słowo w nawiązaniu do Twojego poprzedniego posta. Nie znam cię ale z tego co piszesz jest ci niesamowicie trudno bo jesteś sama, mimo męża, z trójką małych upiorniakòw i z depresją na dodatek. Nie chcę i nie mogę cię osądzać ale wydaje mi się że takie mordercze poświęcenie do niczego nie prowadzi i wszyscy na tym źle wychodzą. Jeśli nie spróbujesz czegoś zrobić dla SIEBIE to kiedyś będziesz miała do dzieci i do męża pretensje, że zmarnowałaś sobie życie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Magda
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOjejej, usuwanie komentarzy :) to sie dzieje:)
OdpowiedzUsuńA chrapanie swoją drogą wynika też ze zmeczenia - to tak apropos operacji :)
Usuwanie, usuwanie bo nie mam wprawy w komentowaniu i wklejam to samo po trzy razy.
OdpowiedzUsuńJest Pani poprostu przemęczona;))
OdpowiedzUsuńZmeczenie swoja droga, ale niestety nos jest do operacji, za kazdym razem kiedy oglada mnie jakis laryngolog, pyta, czemu jeszcze tego nie zrobilam ;)
OdpowiedzUsuńMagdo, dziekuje za dobre slowo :) to, ze jestem chora to moj problem, to, jak sobie ulozylam zycie to tez moj problem, tak wiec pretensje moge miec wylacznie do siebie.
OdpowiedzUsuńTak samo jak idiotyczny wybor kierunku studiow. I masa innych blednych decyzji. Ot jeszcze jedno zycie, ktore mogloby byc lepsze, gdybym okazala wiecej odwagi i rozumu. Ale tak naprawde nie ma to wielkiego znaczenia, roznimy sie tylko rozmiarem nagrobka, ktory byc moze ktos nam kiedys postawi. To, wbrew pozorom, jest krzepiaca mysl :)
OdpowiedzUsuńA moje zycie obiektywnie nie daje powodow do narzekania, inni miewaja znacznie bardziej przegwizdane.
OdpowiedzUsuńCzemu wiec narzekam? Chyba taka slabosc charakteru po prostu ;)
Taaak, I'm so happy that I can't stop crying...Nie, nie, nie i jeszcze raz się nie zgadzam. Jak już powyżej napisałam nie znam cię ale czytam i widzę, że jesteś: piękna, jeszcze młoda i inteligentna na dodatek. I nie rozumiem dlaczego posiadania trójki upierdliwego przychòwku oraz kiepska sytuacja ekonomiczna w kraju ma być powodem dla którego Twoje życie już się skończyło. Nie, nie i nie. Srety, priorytety, pomyśl sobie że TY też jesteś ważna. Jak się sama doprowadzisz do pozycji "pionowej", zaczniesz sama coś dla siebie robić, iść do przodu nie wycofując się to małe bachory tylko na tym zyskają. Wiem, że nie wszystko uda się zrealizować ale powoli,małymi krokami od fachowej pomocy dobrego psychoterapeuty zaczynając. Wiem, to kosztuje, ale pomyśl sobie, że jesteś bezcenna.
OdpowiedzUsuńBe selfish a little bit. I nie mów, że od czasu do czasu sobie poczytasz albo obejrzysz film i to Ci wystarczy, bo to śmiechu warte. Skończyłam, już nic nie gadam i pozdrawiam jeszcze raz.
Magdo, od roku jestem w terapii :)
OdpowiedzUsuńRobię dla siebie tyle ile mogę :)
Dzieci nie sa problemem, mąz tez nie, nawet sytuacja ekonomiczna w kraju nie jest problemem :)
OdpowiedzUsuńMyslałam, że chcę wychodzic do ludzi i jak zacznę wychodzic z domu to mi będzie lepiej. Wychodzę i nie jest lepiej.
Myslałam, że jak zacznę cos robic w kierunku zawodowym, to bedzie lepiej - i nie jest.
To tylko zasłony, na które latwo zwalić winę.
Moge uciekać od rodziny, od pracy, od odpowiedzialności, ale od siebie nie ucieknę.
Właśnie niedawno stanęlam twarzą w twarz z tą prawdą i obecnie zastanawiam się co z nią zrobic.
I dziekuję, zawsze jest miło usłyszeć cos pozytywnego na swój temat ;)
OdpowiedzUsuńMąż jeszcze żyje? Nosz k... , mojemu bym chyba komórkę do kibla wrzuciła, wrrrr. Ewuś, nos sobie będziesz operować? No co TY, najpierw przecież miała być liposukcja i operacja piersi ;). Chrapanie ma jedną wielką zaletę. Ty śpisz, inni nie i Cię omijają szerokim łukiem. Czyli śpisz sama w błogostanie, czego Ci, kobieto z całego serca życzy koleżanka po nieprzespanej nocce (bo spanie od 7:45 do 9:26 się chyba nie liczy?
OdpowiedzUsuńchrapanie jest masakryczne dla współśpiącej osoby. Sma chrapałam ale na szczescie mi minęło i sama doświadczyłam chrapania osoby współśpiącej , koszmar, nie mogłam zasnąć. nie pomaga cmokanie, gwizdanie.
OdpowiedzUsuńKomentarza Magdy nie skomentuję. szkoda czasu. Początkowo myslałam, że to może owca :))))
Jaka owca? O czym/kim piszesz?
OdpowiedzUsuńowca, taki nick, pamietam latem pisała komentarze własnie w takim stylu, może gorsze. Nie znając autorki miała złote rady. w koncu została zablokowana i na blogu zapanował spokój komentarzach :)
OdpowiedzUsuń