poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jest jak jest

Wszystko prawda. Dlatego ja, pozostawszy dziś na posterunku z dwojgiem dzieci, postanowiłam nie ruszać się krokiem z domu, mimo świecacej pustkami lodówki. Mnie się nie spieszy, mogę jeść ryż z keczupem przez dwa kolejne dni, aż doczekam się kiedy Matju nareszcie pójdzie do przedszkola i będę mogła załatwić zakupy i inne takie JAK NORMALNY CZŁOWIEK. 


4 komentarze:

  1. Zgadzam się... od jakiegoś czasu staram się nie wychodzić z domu z dziećmi jeśli mam coś do załatwienia... doszło do tego, że mąż lepiej zna ceny w okolicznych sklepach niż ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O to to :)
    Bo jak mam przez 45 minut ganiać za dzieciakiem po domu, żeby potem przez kolejne 20 minut szarpać się z nim, wierzgającym, żeby założyć mu spodnie, to ja nie chcę :) Poddaję się, trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam podobnie, kiedyś to jeszcze miałam siłe się w to pakować, ale dziś już nie, trudno, przeżyjemy na chlebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawda? Nie warto. Lepiej na tyłku posiedzieć. I tak wszyscy uwazają, że nic nie robię tylko siedzę na dupie, więc równie dobrze moge zacząć siedzieć, przynajmniej będe wiedziała czemu sie mnie czepiają ;)

    OdpowiedzUsuń