Ciepło, ciepło, nie ma klimy, wnet się wszyscy podusimy.
Usiłuję myśleć o stosach śniegu za oknem, o dwudziestostopniowych mrozach, o przedwiośnianym błocku i lodowatym wichrze, zrywającym skalp z głowy. Nie pomaga. Oddałabym wszystko za klimatyzację.

No wlasnie, a w poniedzialek ma być 37......jak nie grzało to nie grzało, a jak dowaliło, to masakra.
OdpowiedzUsuńwracaj!!! :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJuż chłodniej.
OdpowiedzUsuńTak, i znacznie lepiej mi z tym :D Chociaż może 12 stopni w lipcu to jednak przesada... Podobno zbliża się "mała epoka lodowcowa" i za 15 lat aktywność słońca zmniejszy się o 60%. Trzeba będzie kupić ciepłe gacie.
OdpowiedzUsuń