... zbliża się nieprzyjemność zwana weekendem :) W tym tygodniu urozmaici mi go nadprogramowo zapalenie dziąseł. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, dopóki o poranku nie zawyłam z bólu jak zwierzę, próbując pogryźć kanapkę.
Czas zapiąć mentalne pasy. Można też ewentualnie zatankować.
Wrzucić zagłuszacz dziecięcych ryków, przy okazji miło prostujący zwoje mózgowe ;)
I coś kojącego dla duszy:
Idę się gdzieś schować ;)
piątek, 18 listopada 2011
Słit focia
Mat najlepiej się czuje w ruchu. Pojechaliśmy wczoraj do fotografa a potem na zakupy. Młody był zadziwiająco spokojny, w powrotnej drodze usnął i w stanie uśpienia został przetransportowany do domu :)
Słodki chomiczek ;)
Aha, Klusek oficjalnie przeskoczył z rozmiaru pieluch 3 na 4+. Nieźle, jak na trzymiesięcznego bobasa.
czwartek, 17 listopada 2011
Padaka
Od kilkunastu dni Mateo wstaje około 3-4 rano. Definitywnie. Czasem się po godzince da uśpić na trochę a częściej nie... To, plus nocne pobudki plus dzienne wycie plus bieganina plus fochy dziewczyn zmieniło mnie chwilowo w psychiczny i fizyczny wrak.
Jedynie słuszny podkład muzyczny na tę okoliczność. Wykonanie wprawdzie straszliwe, ale co tam.
Jedynie słuszny podkład muzyczny na tę okoliczność. Wykonanie wprawdzie straszliwe, ale co tam.
poniedziałek, 14 listopada 2011
Pierwszy ergospacer
Mateusz, osiągnąwszy rozmiary młodej orki, przestał się mieścić w gondoli. Razem z kombinezonem zimowym wchodzi na wcisk i zupełnie nie jest przy tym zadowolony. Podjęłam więc męską decyzję i na drogę do szkoły zapakowałam go dziś w nosidło. Wychodziłam z duszą na ramieniu - rozwrzeszczy się czy nie? Na początku rozglądał się wokół oczami jak pięciozłotówki, potem powieki zaczęły mu opadać i usnął.
Wyciągnęłam z szafy moją babywearingową kurtkę do zadań specjalnych. Sprowadzona z Rosji, co ma niebagatelne znaczenie, bo dostosowana jest do tamtejszych dzikich temperatur i spokojnie utrzymuje nas w ciepełku do -20 C. Oboje z młodym byliśmy bardzo lekko ubrani, i przy temperaturze 0 stopni wróciliśmy mocno upoceni. Kurtka ma wygląd nieco, hmmm... awangadrowy, podszyta jest polarem w różowe serduszka (Zuzia jest oczarowana "och, mamo, ależ masz śliczną kurtkę od spodu!"), co mnie średnio zachwyca, ale nie miałam wyboru rozmiar na słonia był tylko w tym kolorze...
Małemu wystawała na zewnątrz jedynie uszata czapeczka. Budziliśmy wielkie zainteresowanie na ulicy i w szkole.
Sąsiadkę przyprawiłam o atak serca, kiedy wyjrzała przez okno. Zobaczyła mnie bez wózka i doznała szoku - "o mój Boże, Ewa zapomniała wózka z małym!"... Podejrzenie całkiem uzasadnione, zważywszy, że ostatnio jestem tragicznie rozkojarzona.
Integracja międzygatunkowa
Oto Uśmiech Prezesa. Prezes nadal jest głównie łysy, oczy systematycznie mu jaśnieją w kierunku koloru szaroniebieskiego (pewnie po mamusi). Coraz bardziej odstają mu uszy (też po mamusi, niestety, co za ból...). Ale ogólnie prezentuje się całkiem korzystnie.
Logistyka wymaga od nas codziennych wizyt w mieszkaniu sąsiadów. Do rodziny należy tam towarzyski kot. Na początku Mateo był nieco sceptyczny.
Po kilku razach nabrał śmiałości...
...i jest zadowolony z kociego zainteresowania.
Ja też jestem zadowolona, bo uważam, że dziecko powinno dorastać ze zwierzakami, wylizywać psią miskę i nawdychać się kocich kłaków. Niższy poziom agresji, mniejsze ryzyko alergii.
A na deser - tekst Frustratki. Jako żywo, sama bym lepiej nie napisała.
niedziela, 13 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)









