To ja.
sobota, 4 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
Hobbit
Widziałam wczoraj "Hobbita". Podobał mi się. Ogryzłam paznokcie, parę razy się wzruszyłam. Raz się porządnie wystraszyłam. Nie jestem obiektywna, uprzedzam. Lubię, i niedociągnięcia mi nie przeszkadzają.
Ale prawdziwego szoku estetycznego doznałam przy napisach końcowych, kiedy usłyszałam pierwsze słowa piosenki Eda Sheerana "I see fire". Stałam, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w ekran i płakałam, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ludzie mnie mijali, potrącali, ktoś o mało nie zrzucił mnie ze schodów. A ja stałam jak żona Lota i chłonęłam muzykę całą sobą. Czasem tak jest. Nie wiem dlaczego. Ktoś inny usłyszałby tylko ładną piosenkę. Albo nieładną. Ja usłyszałam lament, i żal, który tak się stopił z moim własnym żalem, że były nie do odróżnienia.
Dzięki Bogu za internet.
Po powrocie do domu nastapił dalszy ciąg atrakcji filmowych - obejrzeliśmy "Elysium". Matt Damon jest miły dla oka, jak zwykle :) Ale poza tym, Elysium to gniot do entej potęgi :D W zamierzeniu miał pewnie być zaangażowany i wzruszający, ale wyszło coś tak przerysowanego i absurdalnego jak radziecka propagandówka :D I całkiem podobne w duchu ;) Śmiałam się prawie przez cały czas, a mąż zasnął w połowie. Co jest miarą gniotowatości filmu, przy dobrych mu się to nie zdarza ;)
Ale prawdziwego szoku estetycznego doznałam przy napisach końcowych, kiedy usłyszałam pierwsze słowa piosenki Eda Sheerana "I see fire". Stałam, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w ekran i płakałam, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ludzie mnie mijali, potrącali, ktoś o mało nie zrzucił mnie ze schodów. A ja stałam jak żona Lota i chłonęłam muzykę całą sobą. Czasem tak jest. Nie wiem dlaczego. Ktoś inny usłyszałby tylko ładną piosenkę. Albo nieładną. Ja usłyszałam lament, i żal, który tak się stopił z moim własnym żalem, że były nie do odróżnienia.
Dzięki Bogu za internet.
Po powrocie do domu nastapił dalszy ciąg atrakcji filmowych - obejrzeliśmy "Elysium". Matt Damon jest miły dla oka, jak zwykle :) Ale poza tym, Elysium to gniot do entej potęgi :D W zamierzeniu miał pewnie być zaangażowany i wzruszający, ale wyszło coś tak przerysowanego i absurdalnego jak radziecka propagandówka :D I całkiem podobne w duchu ;) Śmiałam się prawie przez cały czas, a mąż zasnął w połowie. Co jest miarą gniotowatości filmu, przy dobrych mu się to nie zdarza ;)
czwartek, 2 stycznia 2014
Coś do patrzenia
Zdjęcie autorstwa Grahama Collinga.
Patrzę i znowu jestem dzieckiem, przy każdej okazji uciekającym do lasu.
To światło... Omójborze, to światło. "Piękne" brzmi tu jak obelga. Chciałabym wziąć ten obrazek i wytatuować go sobie na powiekach od środka, zamiast tego, co tam teraz jest.
środa, 1 stycznia 2014
sobota, 28 grudnia 2013
Plaga
Znowu WSZY. Tym razem zarazili się wszyscy troje. Dziewczynki oprawiam zwykłą metodą, natomiast Matju, z dziką satysfakcją, pojechałam maszynką na łyso :D Facet ma wyglądac jak facet a nie jak merynos ;)
Matju jest, naszym zdaniem, przecudny jako łysol :) Dla mnie wygląda jak miniaturowy buddyjski mnich, albo te niesamowite kung-fu dzieciaki z Shaolin :D
Mąż twierdzi natomiast że Matt wygląda jak Airbender :D I że na bal karnawałowy w przedszkolu za jedyne przebranie starczy mu strzałka na czole :D
Matju jest, naszym zdaniem, przecudny jako łysol :) Dla mnie wygląda jak miniaturowy buddyjski mnich, albo te niesamowite kung-fu dzieciaki z Shaolin :D
Mąż twierdzi natomiast że Matt wygląda jak Airbender :D I że na bal karnawałowy w przedszkolu za jedyne przebranie starczy mu strzałka na czole :D
Tak czy inaczej, Młody przeżył krótki kryzys osobowości - stał przed lustrem i łapał się za głowę, piszcząc "o nieee! ojej! mama! głowa! głowa!", ale siostry były bardzo wspierające, mówily mu, że super wygląda i jakoś przetrwał ;)
Jestem wykończona i nie widzę sensu życia spoza gór prania, powierzchni do mycia i odkurzania i głów do mycia i iskania. Hałas, syf, bałagan, choroby, wszy i wyczerpanie. Życie jest takie cudowne.
czwartek, 26 grudnia 2013
Uff
Nareszcie koniec.
Z dzisiejszej nocy.
3.00. Z sypialni rozlega się głośny płacz Mateusza. Mąż ewidentnie śpi, mimo tego, że Młody ryczy mu prosto w ucho. Biegnę sprawdzić co się dzieje. Młody się uspokaja. Wracam do łóżka.
3.15. Zasypiam. Nagle nade mną wyrasta jakaś postać, szepcząca: "mamooo, tloche zasikałam łóżko." To Ania. Mówię "to chodź tutaj do mnie spać". Ania na to "ale ja musę zmienić kosulkę bo tez tloche zasikałam".
Wzdycham. Wstaję. Idę po omacku w ciemnościach szukac w szafie jakiejś koszulki. Wyrzucam pół szafy na podłogę zanim udaje mi się namacać coś odpowiedniego.
3.25 Jestem w łóżku (200x90 cm). Ania ze mną. Zasypiam.
3.30 "mamoooooo..."
"co?"
"Pod kołdlą nie moge oddychać"
"To wystaw głowę na wierzch."
3.35 Zasypiam.
3.37 "mamooooo"
"CO?"
"Jak jestem psy ścianie to mi za zimno a jak jestem pod kołdlą to za goląco"
"To wystaw jedną nogę.
3.40. Zasypiam.
3.41 "mamooooooo"
"mać mać mać CO?!!!"
"W moim łózku mam więcej miejsca... Tutaj mam za mało..."
W milczeniu, zgrzytając zębami, zbieram swoje rzeczy, a następnie udaję się do salonu, gdzie temparatura wynosi jakieś 17 stopni. Rozkładam sofę, padam na lodowatą skórzaną, niewygodną powierzchnię, naciągam na siebie kocyk o wymiarach 100x160cm, spod którego wystają mi końcówki peryferyjne i, szczękając zębami, zapadam w płytki sen.
Morał tej historii niech pozostanie przemilczany.
:P
Następny Upierdliwy Moment Roku - Sylwester. Sezon na "gdzie idziecie na sylwka?" (w wersji dla rodziców: "idziecie gdzieś na sylwka?") uważam za rozpoczęty.
Wczujmy się w sylwestrowy nastrój :P Niech żyje polskość! :D Teledysk polecam Polakom na obczyźnie, tęskniącym w bezsenne noce za rodzinnym krajem :D
Z dzisiejszej nocy.
3.00. Z sypialni rozlega się głośny płacz Mateusza. Mąż ewidentnie śpi, mimo tego, że Młody ryczy mu prosto w ucho. Biegnę sprawdzić co się dzieje. Młody się uspokaja. Wracam do łóżka.
3.15. Zasypiam. Nagle nade mną wyrasta jakaś postać, szepcząca: "mamooo, tloche zasikałam łóżko." To Ania. Mówię "to chodź tutaj do mnie spać". Ania na to "ale ja musę zmienić kosulkę bo tez tloche zasikałam".
Wzdycham. Wstaję. Idę po omacku w ciemnościach szukac w szafie jakiejś koszulki. Wyrzucam pół szafy na podłogę zanim udaje mi się namacać coś odpowiedniego.
3.25 Jestem w łóżku (200x90 cm). Ania ze mną. Zasypiam.
3.30 "mamoooooo..."
"co?"
"Pod kołdlą nie moge oddychać"
"To wystaw głowę na wierzch."
3.35 Zasypiam.
3.37 "mamooooo"
"CO?"
"Jak jestem psy ścianie to mi za zimno a jak jestem pod kołdlą to za goląco"
"To wystaw jedną nogę.
3.40. Zasypiam.
3.41 "mamooooooo"
"mać mać mać CO?!!!"
"W moim łózku mam więcej miejsca... Tutaj mam za mało..."
W milczeniu, zgrzytając zębami, zbieram swoje rzeczy, a następnie udaję się do salonu, gdzie temparatura wynosi jakieś 17 stopni. Rozkładam sofę, padam na lodowatą skórzaną, niewygodną powierzchnię, naciągam na siebie kocyk o wymiarach 100x160cm, spod którego wystają mi końcówki peryferyjne i, szczękając zębami, zapadam w płytki sen.
Morał tej historii niech pozostanie przemilczany.
:P
Następny Upierdliwy Moment Roku - Sylwester. Sezon na "gdzie idziecie na sylwka?" (w wersji dla rodziców: "idziecie gdzieś na sylwka?") uważam za rozpoczęty.
Wczujmy się w sylwestrowy nastrój :P Niech żyje polskość! :D Teledysk polecam Polakom na obczyźnie, tęskniącym w bezsenne noce za rodzinnym krajem :D
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Zdrowych i wesołych
Ciszy, spokoju, czasu dla siebie. Dobrych książek. Dobrego jedzenia. Dobrego towarzystwa.
Wesołych Świąt :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)