środa, 26 marca 2014

Ja dzisiaj:


Jako, że zajmuję się tekstem związanym z pracą na statkach, w tle gra mi szanta o łysym sterniku:



Szanty obniżają poziom stresu :D Polecam ;)

wtorek, 25 marca 2014

Komunikacja to podstawa

Dziś rano przed wyjściem.

Ania: Auaaaaa, Mateusz mnie szczypieeeeee!!!!!
Ja: Ucieknij mu.
Ania: [ucieka]
Mateusz: Aniaaaa, wlacaj tutaj! Chcem ciem ścipać i uglyznąć!

Jak to miło kiedy dzieci umieją zakomunikować swoje potrzeby :)

poniedziałek, 24 marca 2014

Czytałki

Niestety, okazało się, że Matju jest alergikiem. Jeszcze nie potwierdziłam tego na sto procent, bo wizytę u alergologa mamy dopiero za miesiąc, ale ta masakryczna, swędząca wysypka nie może być niczym innym. Na razie nie mam siły się przejmować. Się zbada, się zrobi testy i się będzie martwić potem.

Tymczasem galopem uciekam od swędzącej rzeczywistości w literaturę.

 Milena Agus - "Póki rekin śpi"

Opowieść o rodzinie, złożona z małych kawałków, lekkich jak, za przeproszeniem, chmara motyli. Czyta się smutno, bo tak naprawdę mowa jest o głodzie uczuć, niemożliwym do zapokojenia. O błędach które popełniamy, usiłując pożreć się nawzajem.

"Moja mama umarła. Mój ojciec odszedł. Moja ciotka przeżyła straszne rozczarowanie i przez jakiś czas nie wstawała z podłogi. Pewien przyjaciel, jeden z tych, na których możesz zawsze liczyć, wyruszył żaglówką w rejs po Morzu Śródziemnym. Mężczyzna, którego kochałam, jest żonaty. Mój dziadek był wspaniałym człowiekiem i umarł na wrzody, których nabawił się w obozie koncentracyjnym. Mój brat gra ciągle na fortepianie i jest tak, jak gdyby go nie było. A w dodatku zbliża się Boże Narodzenie, będziemy przy stole w trójkę i babcia się rozpłacze, ciotka powie „kopa w dupę całemu światu”, a mój brat przysiądzie się tylko na chwilę, żeby coś przełknąć."

Tak pisze narratorka - osiemnastoletnia uczennica, z rzucającym się mocno w oczy deficytem emocjonalnym, uwikłana w sadomasochistyczną seksualną relację z żonatym mężczyzną. W poszukiwaniu miłości.

"Przysięgnij, że nie będziesz chciała związku opartego na uczuciach. Ja na to: - Przysięgam. - To ma być związek zwierzęcy, a nie roślinny. - Związek zwierzęcy. - Dwa psy machające ogonem na swój widok i obwąchujące sobie zady.
- Czy uważasz, że jestem ładna? - pytam go.
- Najładniejsza ze wszystkich tutaj.
- Ale tylko ja tu jestem."

"Siedzę w zamkniętym pokoju z zaryglowanymi drzwiami, a czuję się, jakbym była na dworze. Może to dlatego, że wiem, że jeśli będę przestrzegać jego zaleceń i reguł, nie zostawi mnie. Przysięga, że jeśli pewnego dnia dam radę siąść do stołu i zjeść jego ekskrementy, będzie mnie chciał nawet, gdy będę już stara. Na zawsze."

Bardzo, bardzo smutne. I, niestety, aż za dobrze zrozumiałe.


Doris Lessing - "Piąte dziecko"

Jest sobie pani i pan. Są staroświeccy, tacy... nieprzystosowani. Marzą o wielkim domu, wypełnionym dziećmi. I dążą do celu wytrwale i kosztem innych - za wielki, dwupiętrowy dom płaci jego ojciec. Kolejnymi przychodzącymi na świat dziećmi zajmuje się jej matka (olewając przy tym swoje pozostałe córki). Młoda para, zafiksowana na wizji rodzinnego spełnienia, nie daje się zbić z tropu krytycznym głosom najbliższych. Rozmnażają się i rozmnażają, dzieci jest już czworo i nagle... bum. Piata ciąża. Dziwna. Inna niż pozostałe. Dziecko też jest bardzo, bardzo dziwne. I na ślicznym obrazku zaczynają pojawiać się rysy...

Dawno żadna książka tak mnie nie wkurzyła :) Nie było tam kogo lubić, wszyscy bohaterowie denerwowali mnie tak samo. I bezjajeczny, ciotowaty Mężuś. I roszczeniowa, nadęta poczuciem wyższości Żonka, której się wydaje oczywiste, że za jej prokreacyjne zapędy zapłacą inni, na przykład jej matka, która musi odmówić pomocy innej swojej córce, której urodziło się niepełnosprawne dziecko.
Ale czyta się znakomicie, nasuwa skojarzenia z "Musimy porozmawiać o Kevinie" L Shriver. W głowie pączkują rozmaite niewygodne pytania o macierzyństwo, o więź matki z dzieckiem, o miłość, którą wszyscy chcą postrzegać jako oczywistą, a która wcale oczywista nie jest.

Jestem w trakcie kolejnej książki Mileny Agus - "Ból kamieni". Chodzi o miłość i kamienie nerkowe i za każdym razem jak widzę okładkę z tytułem, odczuwam fantasmagoryczny ból pleców ;).
W kolejce czeka jeszcze jedna książka tejże autorki, tym razem po włosku, ciekawe czy sobie przypomnę jak się czyta w tym języku ;) Od co najmniej siedmiu lat nie próbowałam ;)

piątek, 21 marca 2014

Ledwie

... żyję a tu weekend idzie.
Nie mam siły na nic poza oddychaniem, więc pisać nie dam rady. Klusek dałby radę, bo jest nie do zdarcia, ale niestety, nie umie pisać. Czołgam się przez dzień minuta po minucie. Oby do wieczora, oby do wieczora, będe się mogła położyć. Chrzanić wszystko, książki, kursy, ćwiczenia, wszystko won, żeby tylko zamknąć oczy...
Wstałam dziś o 4 rano. Jest 13.39, a ja jestem po pół litrze yerba mate, dwóch kawach oraz puszce coli. I nadal chce mi się spać tak strasznie, przeraźliwie. Kluskowi się nie chce spać. I mnie też nie pozwala.


Może wypiję jeszcze pare kaw, dostanę stanu przedzawałowego i pójde do szpitala, i tam będe mogła leżeć i spać. Spać, o mój Boże, spać.

czwartek, 20 marca 2014

Słucham

"Proszę wybaczyć,
Że brak mi sił o ciebie walczyć,
Bo tak już jest, że drogo płaci
Ten, który wybrał nic nie tracić."

Uwielbiam.
Czesław wymiata.

środa, 19 marca 2014

Zaskoczenie

Zabrałam dziś Anię na szczepienie. Z wywieszonym ozorem dopchałam wózek z Matju do przychodni, jednocześnie usiłując uciszyć jego wściekłe protesty i konwersować z Anią. Niebezpiecznie wzrosło mi przy tym ciśnienie.
W przychodni musieliśmy czekać dość długo, więc miałam czas na wypełnienie ankiety przedszczepiennej. Jedno z ostatnich pytań przyprawiło mnie o lekki szok. Brzmiało mniej więcej tak: "Czy dziewczynka (nastolatka) jest obecnie w ciąży lub CZY MOŻNA PRZEWIDYWAĆ, ŻE BĘDZIE W CIĄŻY w ciągu następnego miesiąca?"
ŻE CO?
Mózg mi się potknął ;) Jakoś nie ogarniam. Czasy się zmieniły czy ja się starzeję, czy co ;) Jak to - przewidywać? Jakbym mogła przewidywać, że moja nastoletnia córka zajdzie w ciążę w ciągu najbliższego miesiąca to bym ją prewencyjnie przykuła łańcuchem do słupka w piwnicy.

Potem poprawił mi humor pan, który przyszedł na takie samo szczepienie ze swoim sześciolatkiem, i zaczął opowiadać pani w recepcji, do czego ów szesciolatek jest zdolny. Kiedy usłyszałam "utopił smartfona matki w sedesie, bo chciał zrobić zdjęcie kupie" nie wytrzymałam i ryknęłam takim śmiechem, że obejrzeli się na mnie wszyscy obecni ;)
Jak się okazuje - Matju nie jest jeszcze taki straszny, są gorsi ;)




wtorek, 18 marca 2014

Samoocena

Matju złapał mój wisiorek na rzemyku. Założył sobie na szyję, poszedł się przejrzeć w lustrze.
Patrzy, patrzy i z podziwem mówi - "uuuu, ale jeśtem ładny!"

:D Tylko przykład brać z dzieciowej samooceny :)


Ania: Mamooo! Mati mnie ugryzł w kciuk!
Ja: Mateusz, przestań! Nie bij Ani!
Matju: Ja nie bijem! Tylko ścipałem! I glyzłem!