środa, 13 sierpnia 2014

wtorek, 12 sierpnia 2014

Dziś zdarzyło się

że jeden z moich ulubionych aktorów został najprawdopodobniej pożarty przez depresję.

Normalnie przeszłabym nad newsem do porządku dziennego, ale  w tym przypadku niespecjalnie dobrze mi idzie to przechodzenie.


Moje ulubione zdjęcie R. Williamsa. Trzecia cheerleaderka od prawej. Uwielbiam :)
I bardzo mi żal.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Na łonie Natury

Rodzinna niedziela w Zegrzu :) Najpierw obfitość grillowanego pożywienia (polskiej tradycji musi stać się zadość, poza tym z grilla zjem wszystko w każdej ilości). Potem spacer wzdłuż Narwi.


Kwiatki rosną, ładne nawet. Na szczęście zdjęcie nie oddaje aromatu wody i jej zawartości, gnijacej w afrykańskich temperaturach ;)


Jest las. Las jest dobry zawsze i wszędzie.


Rodzina prawie w komplecie. Młody odmówił chodzenia. Dziewczynki ugotowane we własnym sosie ;) Uff jak gorąco.



Najbardziej relaksującą częścią dnia była ślimaczo powolna jazda do domu, w tradycyjnym, coniedzielnym zegrzyńskim korku ;) Bo w samochodzie, dzięki Bogu, mamy klimę ;)

sobota, 9 sierpnia 2014

W skali mikro


Co prawda, to prawda. Dla człowieka z pokruszonym mózgiem, nawet zakupy w warzywniaku zmieniają się w kampanię taktyczną, którą należy zaplanować i odchorować w nerwach trzy dni naprzód.
Wiem. Sama dziś doświadczyłam pola walki w mikroskali, kiedy zaopatrywałam się w Empiku w nieco przeterminowany egzemplarz "The Spectator". Kosztowało mnie to godzinę czasu, dwadzieścia dziewięć złotych, dwa ataki paniki i kilka podejrzliwych spojrzeń ochrony.
Cóż, zdarza się.
Zawsze może być gorzej. Znam kogoś, kto nie wychodził z domu dwa lata. W ogóle. Bo nie mógł. Bał się. Kilka razy zrobiłam mu zakupy.
W końcu wyszedł. Poprawiło mu się. Prawie Happy End. Też się zdarza.



A TUTAJ przykłady "radzenia sobie".

"I found it easier to say I had a migraine rather than saying I couldn't stop crying."

To dość oczywiste. Wszyscy tak robimy ;) "jestem zmęczona", "boli mnie głowa", "nie spałam dobrze" brzmi znacznie lepiej niż "jest za smutno, żeby żyć" ;)

środa, 6 sierpnia 2014

Czytelnia

Mam do przeczytania tak długą listę artykułów, że sama się w niej gubię. To już zakrawa na żarłoczność, mój apetyt na słowo pisane jest nienasycony. Z liter robię sobie parawan, chociaż trochę osłaniający przed emocjonalnym dyskomfortem.
Gdyby ktoś zechciał mi płacić za czytanie, byłabym szczęsliwym i spełnionym człowiekiem ;)

Esej: "Making Sense Of Suicide With Sylvia Plath"

Historia autokorekty

Serwis Bookrage - polskie ebooki w cenie do uzgodnienia.

wtorek, 5 sierpnia 2014

W przybytku wiedzy

Mama Kangurzyca zapisała się na studia podyplomowe. Znowu. Ale tym razem mam nadzieję zdobyć konkretny zawód ;) O postępach będę informować, kiedy takowe postępy zaistnieją ;)
Tymczasem udałam się do warszawskiej SWPS.
W toalecie trafiłam na takie coś :)

\
"Miłe panie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami, prosze spuścić wodę. Jeśli zaś sprawy przybiorą niespodziewany obrót, prosimy dodatkowo użyć szczotki!"

I teraz nie wiem, czy się cieszyć, że trafiłam na uczelnię, gdzie kwitnie tak wysmakowane poczucie humoru, czy się bać, że trafiłam na uczelnię, gdzie takie ogłoszenia są konieczne ;)