Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycyjne noszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycyjne noszenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2008

Siol fagu


Panie i panowie - dziś kolejny patent na noszenie dziecka w chłodnym klimacie: siol fagu czyli chusta walijska, znana szerzej jako welsh nursing shawl.
Jest to prostokątna, wełniana chusta z frędzlami, o bokach długości od 180 cm do ok 220 cm. Tradycyjne chusty walijskie są kraciaste (jak mniemam każdy region miał swoją charakterystyczną kratkę), tkane ręcznie, ugniatane w specjalnej prasie, suszone na powietrzu,  frędzelki również skręcane ręcznie.

Nursing shawl wygląda tak (zdjęcie ze strony David Morgan):


Na TEJ stronie jest też instrukcja zakładania (na samym dole). 
Chusta jest oczywiście do kupienia, koszuje jedyne 195 dolarów :D.

Nosi się ją tak:



Welsh nursing shawl można też nabyć TU
i TU
i TU

Poniżej filmik, w którym walijska piosenkarka Cerys Matthews pokazuje miedzy innymi jak nosić dziecko w takiej chuście:



Co mnie zastanowiło - w Polsce, jeszcze za czasów mojej babci, na wsiach noszono dzieci w bardzo podobny sposób (jeśli nie taki sam), w chuście zwanej "odziewaczką" albo "do odziewki". Też była kraciasta, z frędzlami, wełniana a dziecia umieszczało się z boku, zupełnie tak samo jak w wariancie walijskim (zdjęcie ze strony Szukamy Polski):





czwartek, 27 listopada 2008

Baby belt

Kolejny zimowy sposób na noszenie dziecka, który bardzo mi się podoba. Athabaskan baby belt czyli "pasek na dziecko" używany przez Indian Athabaskan zamieszkujących Alaskę. 
Wygląda mniej więcej tak (zdjęcie ze strony Alaska Native Collections  ):



A nosi się go tak (zdjęcie ze strony Alaska's Digital Archive ):


Jak widać, do pasa potrzebna jest także stosownej wielkości chusta: chustą okrywamy dziecko i siebie a pas mocuje całość na plecach mamy, prowadzi się go na ramionach i wiąże z przodu, nad piersiami (w pasie pokazanym na pierwszej fotce do tego celu służą skórzane paseczki i pętelka).
Pani na zdjęciu nosi wersję ubogą, dzierganą, coś a' la szalik; ale takie pasy powstawały (i powstają nadal) także w wersjach podobnych do przedstawionej na pierwszym zdjęciu - ze skóry renifera/łosia, kunsztownie zdobione koralikami.  Najbardziej znaną współczesną autorką zdobionych pasów jest Delores Sloan.
Baby belt może zrobić każdy - wystarczy uszyć pas z dowolnego materiału, wypełnić go czymś, żeby się nie zwijał (albo po prostu wziąć mocny szalik ;), do tego kocyk i voila! Można nosić. Na krótkie dystanse to chyba całkiem sympatyczne rozwiązanie.

Pewna mama z TBW uszyła sobie takie cudo, watek ze zdjęciami tutaj

sobota, 17 listopada 2007

Amauti

Zdjęcie pochodzi ze strony:
http://www.parcoursnunavik.com/Default.asp?langue=1

W związku z nadchodzącą zimą znowu zaczęłam obsesyjnie przeglądać strony o Amauti (lub Amautik/Amautiq)- inuickiej parce z ogromniastym kapturem i miejscem na plecach dla dziecka. Na informacje o Amauti trafiłam w internecie zupełnie przypadkiem kilka miesięcy temu i padłam z zachwytu!
Z początku wydawało mi się (jak większości ludzi), że dziecko umieszczone jest w... kapturze :) Co nie jest prawdą. Dziecko znajduje się w tylnej części kurtki, zwanej "amaut", uszytej w kształcie sporej kieszeni. Zabezpieczone jest dodatkowo od dołu pasem, owiniętym wokół talii matki i zahaczonym o pętelkę z przodu kurtki. Kaptur jest najzwyklejszym w świecie kapturem, tyle że dwuosobowym, zapewniającym jednocześnie ciepło i cyrkulację powietrza.
W Amauti można nawet karmić piersią :) Trzeba wyjąć ręce z rękawów do wewnątrz kurtki i przesunąć dziecko do przodu :) W podobny sposób można wysadzić dziecko, jeśli stosuje się EC. Tradycyjnie i dzieci i mamy były pod kurtką gołe, co znacznie upraszczało i kwestię karmienia i wysadzania :)
Wzory kurtek różnią się od siebie, w zależności od regionu, z którego
pochodzą. W Amauti cięzar dziecka rozkłada się na klatkę piersiową i ramiona mamy. Wszystkie użytkowniczki Amautików na TBW twierdzą, ze to bardzo wygodne, porównywalne z BWCC w chuście długiej. Konstrukcja kurtki uniemożliwia większym dzieciom samodzielne wydostanie się z niej :)

Amauti są - jak na nasze warunki - potwornie drogie: 350-600 dolarów... Do tego przesyłka z kanadyjskiej Dalekiej Północy no i cło :P Razem wziąwszy - nie na moją kieszeń, nawet mimo zachwytu i nieodpartej żądzy posiadania. Uszyć własnym sumptem się nie da - to specjalna konstrukcja, tajniki jej tworzenia przekazywane są tylko wśród inuickich kobiet zajmujących się zawodowo szyciem takich kurtek, a wzór jest chroniony prawnie, nie można go rozpowszechniać, sprzedać ani udostępniać, bo stanowi kulturowe dziedzictwo Inuitów. Widziałam zdjęcie wykrojonych części kurtki, gotowych do zszycia i opadła mi szczęka - wyglądało to jak bardzo drobne puzzle. Stopień skomplikowania był imponujący :) Szycie może zająć nawet dwa tygodnie. Zważywszy to oraz fakt że na północy Kanady karton soku kosztuje 22 dolary, cena Amauti już nie wydaje się wygórowana ;)

Więcej o Amauti:
http://www.amautibaby.com/
http://www.hipbundles.com/category.asp?brand=12