Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusty - firmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusty - firmy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Nie chwal dnia przed zachodem słońca

Piękny, samotny dzień.
Pełna nadziei na przyszłość odebrałam dzieci z przedszkola. Mateusz z lekką gorączką i początkami kataru. Ania z bólem brzucha i biegunką. Jutro też miało być miło i samotnie ale nie będzie.
Na deser, Matju przeciął nożyczkami kabel od routera. I chyba jeden z kabli od ładowarki. Podarł Zuzi książkę z biblioteki i utopił w sedesie pilota od kablówki.




czwartek, 23 czerwca 2011

Szmatańskie pragnienia

Nie liczę na nawrót chustoholizmu (chyba mnie nie będzie stać;) , ale parę szmat by się przydało. Ponadto zakupy pomagają w odzyskaniu, choć na krótko, sensu życia. Wszystko mi jedno co kupuję, mogą być buty, mogą być torebki, mogą być i chusty.

Wewnętrzny będzie niemowlem jesienno-zimowym, więc stawiam na grzejącą, plamoodporną, sprężystą i supernośną (jak to się mawia w tzw. "środowisku"- nosi jak sz(m)atan) wełnę. Kinga z chusta.pl wprowadza coraz ciekawsze produkty, ostatnio wiązanki, właśnie z wełny, i to skośnokrzyżowej. Serce mi drgnęło na ten widok, portfel zapiszczał z przerażeniem bo przyjemność ta nietania jest, zaprawdę powiadam wam ;)
Po porodzie sobie pewnie nie odmówię, jakiś prezent z okazji dziecka matce się przeca należy za te wszystkie męki.



Wczorajsza wizyta u gina, połączona z kontrolą, że się tak dyplomatycznie wyrażę, podwozia ;) nie wykazała oznak przedwczesnego porodu. Moja paranoja jakby nieco przycichła, ale nie zamilkła, o nie...

wtorek, 19 kwietnia 2011

Pęcznieję i czekam

Mimo wszystkich smutków, kłopotów i emocjonalnych sinusoid, zaczynam nieśmiało czekać. Na ciepłą, malutką kluseczkę, dla której będę wszystkim, przynajmniej przez kilka miesięcy. Ten mały facecik mnie nie zawiedzie, nie odrzuci, nie zlekceważy (przynajmniej przez jakiś czas ;). Dla niego będę pokarmem, środkiem nasennym, lekiem przeciwbólowym, jedyną gwarancją bezpieczeństwa. Mój zapach i głos będzie rozpoznawać już w pierwszych dobach po porodzie. Będzie z uwagą studiować moje rysy twarzy przy karmieniu. Już się cieszę na to wszechwiedzące i skupione spojrzenie, noworodki wyglądają jakby znały wszystkie tajemnice świata :) Na malutkie rączki, które będą mnie chwytać za włosy (ładnie brzmi, kiedy się to czyta, ale w rzeczywistości - aaaauć!). Na ten absolutny cud natury - tłuste, kiełbaskowate nóżki i niemowlęce stopy z paluszkami okrągłymi jak kulki. Kto widział ten wie :)

Nasłodziłam ;), ale oczywiście jest i druga strona medalu, przypomnijmy - niedobory snu (u mnie około roku - półtora), hormonalny rollercoaster jeszcze szybszy niż w ciąży, dwadzieścia parę zafajdanych pieluch dziennie, krwawiące brodawki, zastoje w piersiach, kilkugodzinne sesje kolek, nie wspominając o rekonwalescencji po porodzie (w szczegóły nie wchodzę, bo co wrażliwszych mogłoby zemdlić ;), ubrania zalane śmierdzącym, nadtrawionym mlekiem... Ot, życie. Powinno się częściej o tym wspominać w kolorowych poradnikach, mniej byłoby rozczarowanych kobiet ;)

Zaczynam też odczuwać pierwsze ukłucia powracającego chustoholizmu ;) Na początek Wewnętrzny dostanie wełnianą chustę kółkową Tetro, o taką:

Zdjęcie ze strony producenta. Taka szmatka ma wiele zalet - wełna cudnie nosi, chłodzi w lecie, grzeje w zimie, nie trzeba jej często prać. Zalanolinowana po każdym praniu jest plamoodporna. Wygodne ramię. W kółkowej można całkiem fajnie karmić :) I przydaje się do (ach ach!) samochodu ;P żeby fotelika wszędzie nie targać ;)

To jest jednak prawda, że jak już ktoś raz zarazi się babywearingiem to będzie produkować kolejne dzieci, żeby tylko wsad do chusty był ;P

niedziela, 21 czerwca 2009

Piknik P&G

Dziś spędziliśmy bardzo miło czas na pikniku, organizowanym dla pracowników i ich rodzin, z okazji 15lecia P&G w Polsce. Impreza (wielka) odbyła się na Rancho "Pod Bocianem".
Była moc atrakcji, poczynając od tony pysznego jedzenia a kończąc na zorbingu :) (nie, ja nie próbowałam ;)
Na początku, korzystając z pięknych okoliczności krajobrazowych, zrobiliśmy sobie krótką sesję zdjęciową, w której główną rolę zagrał Bio Storch Louise w kolorze zielonym (nawiasem mówiąc - chusta cienka, mięciutka i nosi doskonale, śliczny, letni kolor; chętnie bym taką przygarnęła na zawsze :); a za pożyczenie zieleńca widocznego na zdjęciach bardzo, bardzo dziękujemy Lidce :)
Wiązanie to niedokończony "plecak Hanti", czyli plecak z krzyzem (BWCC) z prostymi ramionami. Niedokończony, bo nie zrobiłam z przodu tybetańczyka (zabrakło mi chusty, to był rozmiar standard ;).



Zuza jak tylko zobaczyła wodę, ruszyła z kopyta moczyć kopyta ;)


Udało mi się ją powstrzymać. Na szczęście.






Dalej był mostek z bali. Trzeszczących. A między nimi, w szczelinach (dużych) widać było wodę. Złamie się, nie złamie... Taki dreszczyk emocji. Zielony mosteczek ugina się... ;) Pode mną dość mocno ;)








Zuza sporą część imprezy przesiedziała w ogromnym, dmuchanym kojcu z piłeczkami. Dosłownie wsiąkła.


Na co patrzyłam z lekkim przerazeniem :)


Jak widać, zupełnie nieuzasadnionym, bo Zu bawiła się wyśmienicie.



Z pewną taką niesmiałością skorzystała tez z dmuchanej zjezdzalni.


W międzyczasie zrobiło się zimno, więc zaprezentowałam światu dwuosobowy polarek Gabi (doskonale się sprawdził w terenie).
Budziłam zainteresowanie, chyba uzasadnione ;)



W końcu Ania, zmęczona wrażeniami i zaizolowana polarkiem od popołudniowego chłodu, odpłynęła.




I to by było na tyle :)

poniedziałek, 12 maja 2008

Ellaroo

Ręcznie tkane chusty mają w sobie coś co mnie pociąga... I tym razem, w ataku chustoholizmu nie oparłam się pociągowi :P Właśnie dziś doszła do mnie używana Ellaroo Ysabel 3,5 m. Piękna. Moim zdaniem ładniejsza niz na zdjęciach. Cieniusieńka, bardzo lekka i miękka. I te frędzelki :)

Jako że ja nie bardzo mogę się motać, do zdjęć pozowała inna modelka :)












piątek, 9 maja 2008

Tam tadam, a ja nową szmatę mam!

Wynagradzam sobie wszelkie ciążowe męki nowymi szmatami dla ChustoKluski. No ale przeciez chusta elastyczna przy noworodku jest niezbędna! Po miesiącach przemysleń, obejrzeniu paruset zdjęć, kilkakrotnym zmienianiu zdania zdecydowałam się na chustę, która wpadła mi w oko jako pierwsza:) Elastyczna Babylonia kolor Organic Cream. Wybrałam ją z kilku powodów - szerokość (60cm) - moje dziecko już teraz jest wielkie, wolę mieć cos szerszego niz standardowa pięćdziesiątka, jest szansa ze starczy na dłuzej; kolor jest piekny, jasny, letni; materiał wygląda na całkiem przewiewny, niezbyt gruby, miękki i odpowiednio (czyli nie za bardzo i nie za mało) rozciągliwy (ChustoKluska pewnie będzie wazyć ponad 4 kilo, jeśli przybierze po urodzeniu takie tempo wzrostu jak Zuza to w wieku 4 miesięcy będzie wazyć 9 kg, baaardzo rozciągliwa chusta w naszym przypadku to byłby nadmiar szczęścia).
Wielkie dzięki dla Kasi - Vegi, która cierpliwie odpowiadała na wszystkie moje pytania, i przywiozła mi moją wybrankę do domu :)
Aktualnie organiczny kremik siedzi sobie w pralce, a ja sie zastanawiam - jak ja sobie dam radę z wiązaniem??? Nie przypuszczałam że takie wątpliwości staną się jeszcze kiedykolwiek moim udziałem :P Ale jak zamotałam się na sucho to się podłamałam - to cholerstwo się zwija, plącze, tu za luźno, tam za ciasno... No dobra, na brzuchu w 8 miesiącu ciązy moze nie jest za specjalnie wygodnie motać:) Grunt ze znam teorię, praktyka przyjdzie sama :P To podobno jak z jazdą na rowerze - w odpowiednim momencie sobie przypomnę odpowiednie ruchy ;) Oby tylko Klucha okazała się dzieckiem cierpliwym i skłonnym do eksperymentów :) Bo mam zamiar nauczyć się nie tylko nosić w elastyku ale równiez i karmić hands-free :)

piątek, 25 kwietnia 2008

Bebelulu Kangalu

Wzięło mnie i to całkowicie:) Zakochałam sie od pierwszego wejrzenia i nic nie mogłam na to poradzić. Od kiedy zobaczyłam tego poucha w akcji na Dionei i jej Kubusiu po prostu nie potrafiłam się opędzić od mysli o nim :) Popadłam w obsesję... Ale nie do tego stopnia żeby wydać 18 zł na przesyłkę z Bebelulu, a do sklepu firmowego mam za daleko. Kilkumiesięczne polowanie na Allegro dało jednak rezultaty i oto on:
Kangalu kolor paisley.
Czyż nie jest BOSKI? I to za jedyne 40 złotych;)









Co do Kangalu to miałam mieszane uczucia - kupiłam kiedyś inny kolor, z innego materiału (twardszego i sztywniejszego). Zmieniałam rozmiar 2 razy a i tak był za duży. (tamten był L, a mój nowy Paisley ma rozmiar M, wybrałam taki za radą Dionei, do której jestem gabarytowo podobna:) Tamtego nie polubiłam i sprzedałam na Allegro. Ten jednakowoż... Ach... Bardzo, ale to bardzo mięciutki sztruks, lekko uciągliwy. Przemiły w dotyku. To chyba dlatego że ciut używany.
Z przyjemnością go macam:) I te koloryyyy... Jeśli tylko nie będzie się wrzynał siedzącemu dzieciowi w salcesony będe go kochać nad życie :)

niedziela, 24 lutego 2008

Już nam lepiej :) i Hotslings jest!

Dla równowagi: dziś odrobina optymizmu :)
Zuzia przestała domagać się smoczka, coraz mniej marudzi przed spaniem, czasem wcale. Zanim zaśnie trzeba sie z nią pobujać w fotelu, wtedy sama prosi żeby ją odłożyć do łóżeczka.
Jest już zupełnie zdrowa, jej tempo dochodzenia do siebie jest imponujące.
Dziś i wczoraj przespała całą noc bez pobudek:) Fakt, że wstała o 5 rano, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego, nie będę narzekać.

Do tego dzięki uprzejmości Petisu (dziękujemy:) jestem posiadaczką pięknego kwiecistego poucha amerykańskiej firmy Hotslings. Pouch jaki jest - każdy widzi;) ale ten jest wyjątkowy. Mianowicie ma na jednej krawędzi miękkie wypełnienie, dzieki czemu nie wpija się w dziecięce nózki. Wygląda to super, ciekawe jak się sprawdzi w praktyce.
Do tego instrukcja papierowa i na dvd, plastikowe etui na chustę, pełen profesjonalizm.
Pouche Hotslings można zamawiać u Zamotanej MałGosi :)
Mają oszałamiający wybór materiałów, chętnie kupiłabym wszystkie.
A oto mój:




A propos pesymizmu i optymizmu, muszę, po prostu muszę przytoczyć tutaj ku pamięci jedną z moich ulubionych sentencji, wyłowionych z netu:
"Optymista wierzy, że świat stoi przed nim otworem. Pesymista w zasadzie uważa tak samo, z tym że on już dokładnie wie o który otwór chodzi" :)
I tym optymistycznym...

środa, 6 lutego 2008

Indio Sky Blue z wełną

Od Donkaczki (Kasiu, jeszcze raz dziękuję za cierpliwośc).
Po prostu nie mogłam mu sie oprzeć. Od dawna tęskniłam za indio, i skusił mnie wreszcie. Do tego marzyłam o wypróbowaniu chusty z wełną - ponoć doskonałe na lato. No i mam - dwa w jednym.
Nie wiem czego sie spodziewałam, szczerze mówiąc... Chyba czegoś o fakturze góralskich skarpetek;) A tu niespodzianka - chusta bardzo delikatna, gładka, jakby bardziej "płaska" od mojego poprzedniego indio z czystej bawełny. Chłodna w dotyku i na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na jej związek z wełną :D Nie wytrzymałam, zamotałam się "na sucho". Jejuuu, jak mi brakuje noszenia:)
A oto on w różnym oświetleniu (zdjęć w akcji z przyczyn wiadomych nie będzie, musicie poczekać na narodziny Chuściocha:):




poniedziałek, 12 listopada 2007

Maya Wrap

http://www.mayawrap.com/

Różne cuda tu mają, ale mnie najbardziej interesują chusty kółkowe. Są 2 typy: Original i Lightly Padded. Ja mam tę drugą, "lekko wypełnianą" ;): w ramieniu ma wszytą płaską poduszkę. Wg mnie szalenie wygodna rzecz, no i prosta w obsłudze - przy zakładaniu nic nie trzeba wywijać (wersja Original ma ramię złożone bodajże w harmonijkę i przy zakładaniu wierzchnią warstwę należy wywinąć, tworząc tzw. "shoulder cup").
Wspaniały jest materiał, z którego są szyte - bawełna, ręcznie tkana w Gwatemali. Miękka i bardzo przewiewna, świetna na lato. Chustę łatwo regulować. I to bogactwo kolorów...
Chusty kółkowe występują w 4 rozmiarach: Small: do 157 cm wzrostu, szczupła budowa ciała; Medium: 157- 175 cm, Large: powyżej 175 cm, X Large: dla osób potężniej zbudowanych :)

Zaopatrzyłam się w XL i muszę przyznać że jest naprawdę duża. Jestem, jako żywo, potężną kobietą :) Zuza tez nie ułomek, dużo większa niż dzieci w jej wieku a w tej chuście mieścimy sie swobodnie nawet ubrane w zimowe kurtki, i jeszcze długaśny ogon zostaje :)

piątek, 26 października 2007

Didymos Red Leaves

Mam! Dzięki uprzejmości Donkaczki, ktora ustrzeliła go dla mnie na niemieckim ebayu. Chusta teoretycznie używana. W opisie aukcji była informacja że została użyta raz. Biorę oczywiście poprawkę na aukcyjny bajer, ale ten didek naprawdę wygląda jak nieużywany/bardzo mało używany.
Cóż mogę powiedzieć - piękny jest...
Kiedyś na TBW zobaczyłam zdjęcie stosiku jakiejś dziewczyny, między innymi był tam właśnie didy red leaves. Leżał tak, że widać było jego "lewą" stronę - czerwone liście na pomarańczowym tle. No i co tu kryć - miłość od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam że go kupię, choćby dla samej przyjemności posiadania, patrzenia, macania itd;) W końcu to moja przedostatnia chusta;)

Jestem trochę zdziwiona, bo liście różnią się od Laury, ktorą oglądałam na spotkaniu. Tamta chusta była bardziej mięsista, solidna, sporo grubsza. Myślałam że wszystkie żakardy tak mają, ale jak widać nie. Listki przypominają raczej Vatanai: materiał cienki (jednak grubszy od Vatanai), delikatny, stosunkowo mało uciągliwy. Po złożeniu zajmuje mało miejsca, spokojnie da się upchnąć w plecaku. Na razie nie wiem jak się nosi, bo na widok chust Zuzia ucieka:) Update wkrótce:)

wtorek, 16 października 2007

Lana - zdjęcia w akcji

Wreszcie wstawiłam powyżej zdjęcia Lany Tattoo w akcji. Akcja nosi nazwę "plecak z chest beltem na umiarkowanie protestującym dziecku" :) proszę nie zwracać uwagi na niedoskonałości ruchów i wiązania (np skręcona chusta na lewym ramieniu), usiłowałam sie skupić na tym, zeby odwieść Zuzę od wyrwania mi wszystkich włosów z głowy;)

Didymos Lisa

Jak widać powyżej przedstawiam moją Lisę 2,70 m w wiązaniu zatytułowanym "proste na biodrze". Zuza nie bardzo chciała siedzieć w chuście, ale jakoś udało mi się ją zmusić, bo kto wie kiedy byłaby następna okazja do sfotografowania chusty w plenerze;)