
Mąż twierdzi, że mam oszczędzić plecy, bo on nie chce na to patrzeć. Pytam, gdzie w takim razie mam sobie wytatuować moją wymarzoną sekwoję. Pada odpowiedź: "na brzuchu".
Na moje obiekcje, że brzuch jednak rośnie, galaretowacieje, rozciąga się i tatuaż się rozłazi, mąż odparł beznamiętnie: "Najwyżej za parę lat będziesz miała baobab."
Iiii-haaaa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz